Mapa satelitarna Ziemii

Menu

Czytasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: Mapa satelitarna Ziemii





Temat: Wasteland Oil/gra
Asylink i Sledgehammer...: Asylink, bawiłas się niewielkim komputerem. Był bardzo prosty w obsłudze. Po 10-15 minutach zabawy wiedziałas o nim wszystko. Miał bardzo przejrzystą pomoc. Opcje w nim to:
-odtwarzanie nagrań audio/wideo
-odczytywanie plików nagranych na holodyskach (to co znalazłaś to holodysk)
-zapisy notatek
-zegar z dokładną datą i budzikiem
-i najciekawsze: GPS. Satelitarny system dzięki któremu wiecie gdzie jesteście. I możliwość zapisywania ciekawych miejsc na mapie.

Wkładasz holodysk do środka komputerka. Po chwili pojawia się niewielka notatka. Prawdopodobnie to jest swego rodzaju czarna skrzynka.
Przeczytałaś notatke i mniej więcej wiesz co się stało z tym pojazdem. Był to Latacz jakiejś organizacji zwanej Enklawa. Prawdopodobnie mieli problem z silnikiem i stracili wysokość. Zaczepili o skały i spadli.

Sledgehammer: znajdujesz w niewielkiej skrzynce bardzo fajną rzecz. Jest to sporej wielkości nóż który zanmiast ostrza ma piłe łańcuchową. Na boku ma wycięty napis :RIPPER

Werwa: Rzucasz się na gekona. Ten jednak błyskawicznie się odwraca i powala Cię łapą. Upadasz na ziemię wtedy Shagohod rozwala go ze swojego pistoletu.

Shagohod II
Celuję do najbizszych jaszczurek i strzelam. Gdy zobaczyłem powaloną Werwe krzyknąłem
-Werwa transformuj sie i strzelaj!-

Claver: Sulik pomyślał chwilę i złapał gryza iguany.
-My i ja jesteśmy z dziadkiem. Dzięki kości dziadziunia mamy łączność z duchami. Są wszędzie. Duchy wiedzą dużo jednak one widzą i rozumuja inaczej niż my. Mówia bardzo niewyraźnie i trzeba się domyślać. Z Twojej przyjaciółki uszedł dziwny duch. Odleciał daleko w niebo- Sulik dokończył jedzenie. Wtedy zostały rzucone w Twoją stronę obelgi ze strony mutanta. Był bardzo wkurwiony. do tego w jego torbie która leżała na ziemi był MINIGUN.

Marnoc: możliwe, ze to był żołnierz Enklawy. Jednak nie wyglądał on jak ubrany w Power Armor. Może to był nowy typ? Nie masz pojęcia. Wtedy Narg przystawia Ci pistolet do głowy.
-Uspokój sie..on nie jest z Enklawy. Sam miałem z nimi spotkanie. On jest maszyną-



Temat: [RS] NASA World Wind


Opis:
World Wind to stworzony przez amerykańską agencję NASA rozbudowany program który najkrócej można określić mianem cyfrowego globusa. World Wind pozwala na oglądanie bardzo wysokiej jakości satelitarnych i lotniczych zdjęć Ziemi (dotyczy to głównie terenu USA, zdjęcia naszego regionu są niższej dokładności). Model kuli ziemskiej jest trójwymiarowy, a użytkownik może oglądać wybrane przez siebie fragmenty z dowolnej odległości i kąta widzenia (możliwe jest także oglądanie ukształtowania interesującego nas terenu). Wyświetlane są m.in. geograficzna siatka współrzędnych, nazwy geograficzne, granice administracyjne, nazwy państw i miast, a także np. informacje pogodowe. Funkcjonalność programu może być rozbudowywana o dodatkowe pluginy, mapy i zdjęcia.

Dzięki wykorzystaniu m.in. technologii 3D World Wind jest czymś znacznie więcej niż tylko lokalnym odpowiednikiem Google Maps. Nawigacja nie sprawia problemu i odbywa się za pomocą myszy oraz prostego menu. Można też wpisywać nazwy wybranych miejsc i się do nich automatycznie przenosić. World Wind posiada obszerny katalog państw, stolic, regionów, miast a także miejsc wydarzeń historycznych. Ilość wyświetlanych nazw zwiększa się wraz z zoomem. Dla niektórych lokalizacji dostępne są ich trójwymiarowe modele.

Wymagania systemowe

- procesor o prędkości 700 MHz lub większej (zalecany Intel Pentium 3, AMD Athlon lub kompatybilny min. 1,4 GHz)
- 128 MB pamięci RAM (zalecane 256 MB)
- karta graficzna 3D (lista kompatybilnych kart)
- połączenie z Internetem klasy DSL
- 1,5 GB wolnego miejsca na dysku twardym (zalecane 3 GB)

Uwaga!

1. Do poprawnej pracy programu wymagane są zainstalowane w systemie biblioteki Microsoft .NET Framework 2.0 oraz DirectX 9.0c.

2. Program po zainstalowaniu nie posiada od razu wszystkich zdjęć, są one pobierane w razie potrzeby z Internetu. Dlatego dobrze jest mieć odpowiednią ilość wolnego miejsca na dysku.

Pobierz:







Temat: WRF MM5


| Czy modele o siatce np. 30 i/lub 15 km uwzględniają również rzeżbę
| terenu?
| Jeśli chodzi o niżiny to zmiana wysokości terenu nie jest tak duża jak
| w górach. W górach możemy bowiem natrafić węzłami siatki np. na doliny...
| Czy wobec powyższego model wylicza parametry dla uśrednionej wysokości
| w siatce?

Tak, byłem zaskoczony, że jest całkiem dobre odwzorowanie. Piotr wykonał
kiedyś taką przykładową mapę, uwzględnione były także rzeki i jeziora.

Juliusz


Niemal rownie wazna jak orografia (uksztaltowanie terenu) jest
informacja o wlasnosciach podłoża (pola, lasy, miasto, pustynia) -
pozwala oszacować parowanie z powierzchni ziemi, tzw. współczynnik
szorstkosci podłoża, albedo i.t.p. Parametryzacje podłoza we
wspólczesnych modelach sa dosyć wyrafinowane, potrfia uwzgledniać stan
wegetacji, przechowuja informacje o wilgotnosci gleby (na podstawie
wczesniejszych danych o opadach), a takze uwzglednia np. pokrycie gruntu

ten temat potrafi przyswoic (np. temperature powierzchni oceanu z modeli
cyrkulacji oceanicznej czy obrazow satelitarnych) tym wieksza szansa na
dobra prognoze. Ale, w miare komplikacji modelu, rosnie tez szansa na
pojawienie sie w nim roznego rodzaju problemow - stad ciagly proces
weryfikacji/poprawiania.
Wiele modeli ma budowane rozne parametryzacje (np. podloza), ich
swiadome uruchomienie polega m. in. na wybraniu takich opcji - takiego
doboruparametryzacji - jaki jest najlepeiej dostosowany do danych, ktore
bedziemy mieli do dyspozycji (warunkow brzegowych, danych pomiarowych
i.t.p.).
Pozdrawiam
SM





Temat: Google Earth Pro



Google Earth Pro daje nam możliwość zajrzenia do swoich sąsiadów . Umożliwia wyszukiwanie szkół, parków, boisk, zabytków, hoteli, restauracji. Wszystkie obiekty widzimy w 3D. Google Earth daje nam wygode zapisywania swoich ulubionych miejsc. Możesz wpisać adres i zobaczyć z bliska żądany adres.Program do oglądania Ziemi z satelity. Robi wrażenie! Niestety nie wszystkie regiony świata są w dobrej jakości. Warto jednak się zapoznać z możlwościami programu (wymagane szybkie łącze internetowe).

Program umożliwia wyświetlanie na trójwymiarowym modelu kuli ziemskiej zdjęcia satelitarne, lotnicze oraz różnego rodzaju treści dostarczane przez National Geographic, Jane Goodall Institute, US National Park Service, Discovery Networks i United Nations Environmental Program. Google Earth korzysta z tych samych zasobów co usługa Google Maps z tą różnicą że pozwala na wyświetlanie niektórych budynków w postaci trójwymiarowej, posiada również funkcje zmiany kąta widzenia. Podstawową opcją aplikacji jest wyszukiwanie miast. Fotografie wykonane są w dużej rozdzielczości dzięki czemu można zobaczyć nie tylko dzielnice, ale również konkretne budynki. GE oferuje również możliwość nakładania map historycznych na kulę ziemską, można również zrobić sobie krajoznawczą wycieczkę samolotem (symulator lotu).

Prócz tego, pojawiły się funkcje Touring pozwalająca tworzyć własne opowieści o wyprawach zawierające narrację głosową, GPS Tracking umożliwiająca przesyłanie do programu ścieżek z urządzeń GPS oraz możliwość oglądanie trójwymiarowych przestrzeni Marsa.



Aby móc zobaczyć zawartość umieszczoną w tagu [ CODE ] musisz się zarejestrować



Temat: Studim w grodzisku maz.
Pod spodem dalszy ciag relacji dla osób zainteresowanych.
Jesli coś przekręciłam, lub coś mi umknęło, albo źle usłyszałam -a Ktoś na tym spotkaniu był obecny - proszę o uzupełnienia.

* * *
„Jest piękne opracowanie układu komunikacyjnego przewidującego drogę 2-pasmową do Turczynka, ale dopóki projektanci nie wejdą, to jest to tylko orientacyjne. Obwodnica Zachodnia od północy mija Góry Szwedzkie, przechodzi nad torami PKP, będzie wiadukt przy Żyrardowskiej (tam gdzie magazyny Forda), wchodzi w Kałęczyn w miejscu gdzie jest gruba ścięta topola, państwo wiedzą gdzie, i przez Odranowolę dochodzi do Okrężnej”.
"Wracając do Studium: jeśli chodzi o działki mieszkańców zastosowano tzw. strefowość, tj. M1 oznacza że np. kanalizacja będzie wprowadzana w pierwszym rzędzie, M2, w drugim itd. Gmina chce chronić lasy, skupuje lasy, np. kupiła park w Adamowiznie. Będziemy wykupywać grunty i nasadzać lasy. Mamy świadomość, ze zapisy tego Studium wzmogą urbanizację gminy, lecz dojedziemy do pewnego pułapu, a potem będziemy stawiać bariery urbanizacji. Obrót ziemią jest zyskowny, na wolnym rynku 1m kosztuje 120-200 zł, o czym wszyscy wiedzą i jest pęd do wysprzedawania ziemi. Przewidujemy większą swobodę budów, w środku budynku może być funkcja mieszkaniowa lub biznesowa, nie będzie nas to interesować. Zasada ogólna jest taka: gdy miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego jest zatwierdzony, Studium nie obowiązuje. Studium obowiązuje w tych wsiach, gdzie nie ma miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Czy to jest jasne?”
Następnie na pytania z sali odpowiadała projektantka Studium. Powstał niejaki tumult, a więc aby uniknąć bałaganu poproszono o zapisywanie się do głosu. Przy stoliku notowano nazwisko, skąd kto przybywa i nr działki.
Podsumowanie:
Ogólnie można powiedzieć, że głosy można podzielić na dwie kategorie biorąc pod uwagę podejście do tematu:
1/ pytania Grodziszczan o ich indywidualne posesje,
2/ pytania obejmujące wizję rozwoju całego terenu, jego wpływu na gminy sąsiednie i znaczenia dla dziedzictwa przyszłych pokoleń, a nie „tu i teraz”, i nie „co ja z tego będę miał”. Nazwałabym te kategorię mianem głosu społecznego.
Do pierwszej kategorii należały pytania indywidualne poszczególnych obywateli i tych było dużo i zajmowały dużo czasu.
Do drugiej można zaliczyć głosy towarzystw i stowarzyszeń społecznych:
1/ Przedstawicielka Stowarzyszenia na rzecz Miast Ogrodów pytała o ochronę przyrody na cennych terenach (m.in. Rozłogi) i jaką kategorię otrzymały działki w dolinie rzeki Rokitnicy oraz czy burmistrz podjął decyzję, na którą się czeka od 2 lat w sprawie użytków ekologicznych. Zapewnił, że podejmie.
2/ Obywatele mieszkający (chyba) w Wólce Grodziskiej walczący z Amineksem wywożacym tu śmiecie, nie tylko z odbioru miejskiego, ale i hipermarketów pytali, co zamierzają zrobić władze, aby rozwiązać ich problem (śmieci fruwają po całym terenie, a w domach zagnieździły się szczury). Podobno jest dokumentacja zdjęciowa.
Jedna z przedstawicielek Stowarzyszenia Przyjazna Komunikacja (członkowie z kilku gmin), zapytała dlaczego obwodnica ma przechodzić przez tereny gęsto zamieszkałe i będzie się tych ludzi wywłaszczać, przy czym niektórzy nowi mieszkańcy nie byli o tym informowani. To, że projekt ma 40 lat nie jest argumentem za, ale przeciw, bo sytuacja urbanistyczna uległa radykalnej zmianie.
Inny głos dotyczył doboru materiałów planistycznych do Studium - dlaczego Studium opiera się na mapie topograficznej w skali 1:10 000 (załącznik do Studium nr 1) z lat 1990/91, co jest niezgodne z rozporządzeniem Ministra Infrastruktury (a więc rządu), wg którego materiały planistyczne powinny opierać się na aktualnych danych? Mapa jest stara, nie zawiera nowych obiektów (domów), i zawiera obiekty nieistniejące, od sporządzenia mapy minęło 17 lat! Zostały sporządzone na początku transformacji. A więc mapa jest falszywa i może doprowadzać do błednych decyzji. Dlaczego wizji przestrzennej gminy nie oparto o fotomapy czy zdjęcia lotnicze i mapy satelitarne? (przedstawicielka Stowarzyszenia Przyjazna Komunikacja). V-ce burmistrz odpowiedział na to, że granice administracyjne gminy przecież nie zmieniły się (sic!!!). Prawdopodobnie udawał, że nie rozumie pytania, lub się zdekoncentrował. W pytaniu zaś chodziło o żywą tkankę sytuacji przestrzennej, z nowymi domami, ulicami, drogami. Nowych elementów jest bardzo wiele a nie zostały one w ogóle uwidocznione na mapie, która była podstawą Studium i bieżącego spotkania z mieszkańcami.
Dyskusja trwała do póżnych godzin.
Pozdrawiam,
Gretchen



Temat: Sensacyjne odkrycie archeologiczne w Ostrowie !
źródło: strona UM w Ostrowie

Ostrów odkryty na nowo!

Sensacyjnego odkrycia dokonali w Ostrowie Wielkopolskim archeolodzy. Tuż przy ruchliwej drodze, pod stosunkowo niewielką warstwą ziemi odkryto średniowieczne grodzisko. – Jeśli potwierdzą się wszystkie informacje oznaczać to będzie, że Ostrów Wielkopolski jako gród, jest o kilkaset lat starszy niż do tej pory sądzono – mówi Radosław Torzyński Prezydent Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. >>

Archeologów na trop odkrycia naprowadziły satelitarne mapy Polski. To niepozornie wyglądające kręgi zainteresowały archeologów. - Z naszych obliczeń wynikało, że w tym rejonie powinniśmy znaleźć coś ciekawego, ale nie zawsze nasze przypuszczenia się potwierdzają w terenie. Tymczasem… rewelacja. Trafiliśmy na grodzisko. Jest to, co prawda, obiekt zniszczony, ale bardzo, bardzo interesujący – powiedział Grzegorz Teske, dr archeologii, pracownik Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków w Poznaniu, Delegatura w Kaliszu.

Jak wynika ze wstępnych analiz odkrytego materiału, grodzisko pochodzi z lat 70. X wieku. W obwodzie ma ok. 40-50 m i jest budowlą obronną charakterystyczną dla okresu Średniowiecza.

- Wielkość tej budowli, zajmującej ok. 0,5 ha jest typowa dla naszego terenu – wyjaśnia G. Teske. – Nieco inna sytuacja pod tym względem występuje w Wielkopolsce centralnej, gdzie Piastowie mieli grodziska znacznie większe zajmujące do 3 ha powierzchni. Z kolei w rejonie między Wartą a Baryczą, średnio co 20 km tworzono mniejsze grody. Rolą takiego grodu było zbieranie danin i wszelkich innych powinności na rzecz władcy. Z kolei specyfiką sprawowania rządów było objeżdżanie grodzisk przez władców. Kto mógł przebywać w tym konkretnym grodzie w Ostrowie? Tego nie wiemy, bo z tego okresu historii nie ma żadnych źródeł pisanych, te pojawiają się dopiero w XIII wieku. Ale podaje się, że w pobliskim Kaliszu wizyty ówczesnych królów odbywały się co dwa lata.

Znalezisko znajduje się na terenie, w pobliżu którego przechodzi ruchliwa droga oraz znajdują się pola uprawne. Gospodarcze wykorzystywanie gruntów nie pozostało bez wpływu na stan grodziska. W dość dobrym stanie znajdują się jednak części murów obronnych, które wykonane zostały w tzw. konstrukcji rusztowej. Wał był w kształcie kółka, a belki układano jedną obok drugiej, przesypywano piachem i układano drugą warstwę.

- Liczymy na to, że być może na dnie grodu zachowało się dobrze zachowane drewno, wtedy będziemy mogli je przekazać do specjalistycznych badań dendrochronologicznych i jeśli zachowała się warstwa przykorowa, to z dokładnością niemal do roku dowiemy się, kiedy ścięto to drzewo – powiedział dr G. Teske.

Nie wiadomo czy gród został zniszczony podczas walk czy opuszczony. Jedna z hipotez zakłada, że mógł zostać opuszczony. Archeolodzy wiążą to z wahnięciem klimatycznym, które miało miejsce w XIII wieku. Częstsze podtopienia i powodzie z tego okresu sprawiły, ze wiele budowli przeniesiono w inne rejony.

- To odkrycie to fantastyczna, nobilitująca wiadomość dla ostrowian, zwłaszcza dla historyków i miłośników zainteresowanych dziejami miasta. Fakt, że odkryto grodzisko, a nie osadę oznacza, że wzrasta ranga naszego miasta. Dzięki ich pracy my odkrywamy Ostrów na nowo. Okazuje się, że mamy znacznie dłuższą i bogatszą historię niż dotąd sądzono – mówi Radosław Torzyński. – Myślę, że wszyscy z niecierpliwością czekać będziemy na dalsze doniesienia naukowców, jeśli potwierdzą się wszystkie tezy naukowców, to niektóre fakty z dziejów Ostrowa Wielkopolskiego będą musiały zostać zweryfikowane. Póki co, to odkrycie jest fantastyczną okazją, by wykorzystali je nauczyciele i dodatkowo zachęcili uczniów do żywej lekcji historii.

- Dla mnie osobiście, jako konserwatora zabytków, odkrycie grodziska jest prezentem dla miasta i jego mieszkańców z okazji obchodzonych obecnie Europejskich Dni Dziedzictwa Narodowego - mówi Elżbieta Wolniewicz Kukuła, Miejski Konserwator Zabytków. – Z jednej strony ogromna radość czy wręcz duma z takiego odkrycia, a z drugiej pytanie co dalej z tym znaleziskiem? Zakończyć prace na tym etapie tak, jak to pierwotnie zakładano, czy kontynuować prace i zagospodarować to znalezisko. Wiadomo, że grodzisko wokół objęte zostanie ochroną konserwatorską, oznaczone specjalną tabliczką. Nie w gestii MKZ leży jednak decyzja o kontynuowaniu badań i myślę, że w tej sprawie należy poczekać do potwierdzenia wszystkich hipotez naukowców.

Czy to wszystkie tajemnice, które kryje ostrowska ziemia? Raczej nie, bo jak twierdzą naukowcy gród obronny nie mógł funkcjonować samodzielnie. Wokół niego znajdowały się mniejsze osady. Ślad jednej z nich potwierdza satelitarne zdjęcie.




Temat: Piramidy


| zyletka
| jakos sie nie naosrzyla?
Po drugie gotowy model musi byc zorientowany zgodnie z osia
polnoc-poludnie.


Jedną z krawędzi podstawy w kierunku północy ? Czy wszystkie piramidy
(te duże) są tak ustawione ?


Zgadzam sie, ze nauka nie potrafi wyjasnic do
konca fenomenu promieniowania ksztaltow. Nieliczni tylko naukowcy
zajmuja sie tym zagadnieniem.


Kiedys oglądałem program o gosciu (jakis prof. z grupą studentów
oczywiscie nie w PL), który postanowił zbudować kopię Arki Przymierza,
możliwie dokładną, opierając się na jej biblijnych opisach (ten sam
kształt, materiał zdaje się sporo złota itp.). Po ukończeniu okazało
się że Arka ma pewne własciwosci typu samoistne gromadzenie dużych
ładunków elektrostatycznych itp. przez co była niebezpieczna dla
otoczenia i trzeba było ją zdemontować.
Promieniowanie kształtów ???


Rozumiem Twoj punkt widzenia, uwazasz, ze osoby nie
przedstawiajace Twej racji nie mysla. Zapewniam, ze te osoby
mysla tylko inaczej. Jestes osoba, ktorej trudno uwirzyc w to co
nie namacalne naukowo. Wszystko poza jest fikcja. Dlatego do tej
pory nauka nie potrafi odpowiedziec na pytania o istote zycia,
budowe i organizacje wszechswiata. Dla nauki pomimo postepu
technicznego czlowiek nadal stanowi tabu. Ale to wlasnie wszystko
co nauka odrzuca jest materialem badawczym dla ambitniejszych
ludzi. Takich, ktorych pole widzenia nie ogranicza sie do
utartych schematow i teorii. Dotyczy to tez piramid. Nie mozliwe
jest by wszyscy jednakowo widzieli istote tych budowli. Siegnij
po inne lektury z tego zakresu a przekonasz sie ze to co uwazasz
za prawdziwe jest rownie podwazalne jak wszystko inne.
Aishin Hitodo


Dobrze mówisz/piszesz.

A tam wogóle to po co zwykłemu człowiekowi piramidki, z tego co tu
wyczytałem (paramauki 2 m-c), to mają konserwować rzywnosć, ostrzyć
żyletki (to akurat majbardziej mnie dziwi, jak to się dzieje, już
wymysliłem teorię: jak mi wiadomo ładunki elektrostatyczne mają
tendencję do gromadzenia się na ostrzach, końcówkach igieł itp.
piramidka wzmaga to zjawisko i zagęstrzone elektrony-zwiększone siły
elektrostatyczne powodują wyrzucanie elektronów, a te z kolei powodują
adrywanie się atomów metalu i ostrze staje się coraz cieńsze i
ostrzejsze ???????), pomaga medytować i chyba costam jeszcze.

Co wspólnego (jakie przeznaczenie) mają te małe piramidki i tymi dużymi
pomijając (jesli to możliwe) kto je zbudował ?

_Konserwacja_ - faraoni podobno ma ogół są dobrze zakonserwowani :-)

_Ostrzenie żyletek_ - faraoni też się golili (a może nie), a może UFO
        ostrzyło sobie spodki, żeby łatwiej "przecinały" atmosferę i
        przestrzeń międzygwiezdną (podczas podróży mogły się tępić np.
        od wiatru słonecznego).
        Tego proszę nie komentować.
_Medytacje_ - faraoni medytowali aż osiągali stan nirwany (duża piramida
        -więcej dobrzej energii -'łatwiejsza' nirwana) i już wniej
        zostawali (no bo _po_co_ wychodzić), a pó niej się konserwowali.
        Tego też proszę nie komentować.
        Albo obcy i/lub faraoni (a może obcy=faraoni) potęgowali swoje
        zdolnosci parapsychiczne (duża piramidka -większe zwmocnienie)
        Albo obcy urzywali piramid jako anten satelitarnych do odbioru
        swoich ulubionych stacji tele może wizyjnych itp. przebywając na
        ziemi albo eksperymentowali z/na ludziach, albo po prostu
        eksploatowali ziemię, tak czy inaczej pewnie się nudzili.
_Znaki_nawigacyjne_ - czy nie wystarczyłaby mapa satelitarna. Jesli
        piramidy to duże radiolatarnie sięgające swym promieniowaniem
        daleko poza układ słoneczny, u ułatwiają obcym      loty, to
        proponuję eksperyment: zburzyć którąs z piramid, a
        jesli jest ona potrzebna obcym, to przylecą i naprawią.

Na Razie.





Temat: Felietony Doroty Terakowskiej
Skoro tak się podobają to jeszcze jeden

Między rokiem 2000 a XXI wiekiem/ Net, czat, quake, świat

Pani Helenka natrętnie dzwoni moim domofonem: "Niech pani odejdzie od tego komputera! Od kwadransa czekam z psem!" Nie wyłączam się z internetu (mam w domu stałe łącze), biorę Mrówę i wychodzę.
- W końcu pomyli się pani prawdziwa rzeczywistość z virtual reality - obwieszcza ponuro pani Helenka.
- Niemożliwe - mówię bez entuzjazmu. - One są do siebie tak podobne, że aż strach. Na przykład teraz, na portalu Onet, wybieramy prezydenta.
- A kogo wybieracie? - pyta pani Helenka.
- Wśród internautów największe powodzenie ma Olechowski - wyjaśniam.
- I co tam jeszcze wybieracie? - dopytuje się pani Helenka.
- Miss piękności internetu. W tej chwili prowadzi 22-letnia Małgosia Rożniecka ze Szczecina, 178 cm, wymiary 90-63-93. Ładniejsza niż wszystkie misski z realnych konkursów razem wzięte.
- A w czym ta Małgosia się prezentuje? - pyta nieufnie pani Helenka.
- W sukni, toalecie balowej i w kostiumie kąpielowym. Kto chce może ją obejrzeć na zbliżeniach z przodu, z tyłu, z profilu i wyrazić emailem ocenę - wyjaśniam.
- I nie padają żadne wulgarne słowa? - docieka pani Helenka.
- Internetem rzadzi netykieta...
-... etykieta - poprawia odruchowo pani Helenka.
- NETykieta, od połączenia angielskiego słowa "sieć" z etykietą. I ta netykieta zabrania używania słów wulgarnych, przekleństw, a nawet poprawiania cudzej, błędnej ortografii - mówię.
- Nie klną i nie poprawiają? -zaciekawia się pani Helenka.
Wzdycham i wyznaję: - Na listach dyskusyjnych klną rzadko, ale na czaty zawsze wpada jakiś maniak i pisze do kogoś "ty ch...", a wtedy inni odruchowo poprawiają, że nie "ch", tylko "h".
- Naprawdę? - dziwi się pani Helenka.
- No, to jest tak samo, jak w życiu. Przecież mówię, że internet jest tak podobny do normalnego świata, że aż strach.
- Ja pytam o to samo "h" i "ch", bo nigdy nie znałam zasad pisowni brzydkich słów. W szkole tego nie uczą - informuje z urazą pani Helenka.
- W internecie, zwłaszcza na ircu i na czatach, można się tego błyskawicznie nauczyć - przyznaję.- Ale i tak, przez braki w szkolnej edukacji, każdy to pisze inaczej.
- A co robi ta reszta, czyli ci co nie poprawiają ortografii takiego typa, który wpada z inwektywami?- dopytuje pani Helenka.
- Daje się facetowi "ignora", czyli udaje się, że go nikt nie widzi.
- Rzeczywiście jak w życiu - dziwi się pani Helenka, która właśnie udaje, że nie słyszy wyzwisk, jakie rzucają sobie małolaty koło osiedlowego śmietnika.- I co tam jeszcze w tym internecie?
- Co godzinę nowe, świeże wiadomości, a poza tym prognoza pogody.
- Sprawdza się? - pyta nieufnie pani Helenka.
- Tak samo się nie sprawdza jak telewizyjna. Za to można sobie obejrzeć mapę satelitarną dowolnego kawałka ziemi.
- Jak się nie sprawdza, to rzeczywiście całkiem jak w życiu - przyznaje pani Helenka. - A jak już się pani znudzi ten internet, to wtedy co?
- Wtedy wkładam CD-roma i zaczynam grac w Quake`a. Gonię przestępców ze zmiennym rezultatem, raz oni są górą, a raz ja.
- Kto częściej? - pyta ona z ożywieniem.- Oni - wyznaję.
- Jak w życiu - powtarza po raz enty moja rozmówczyni i dorzuca: - No, to ja pani nie przeszkadzam, niech pani sobie spokojnie pożyje....
A ja się zastanawiam, że skoro i tu, i tam prawie to samo, to właściwie czemu wybrałam internet? I kiedy, do diabła, wymyślą coś TRZECIEGO, co przestanie wreszcie naśladować nasz spaprany świat?!

Pozdrawiam



Temat: World Wide Telescope - Nie tylko dla miłośników astronomii


Dane astronomiczne gromadzone przez liczne obserwatoria od dawna są w internecie. Jednak dostęp do nich jest utrudniony. Pliki są rozproszone, poukrywane w niepowiązanych ze sobą bazach danych, które są mało czytelne dla niespecjalistów.

Przełomem było udostępnienie części tych informacji w programie Google Earth, który od wersji 4.2 pozwala na przełączenie się do widoku Niebo i przeglądanie szczegółowych zdjęć obiektów naniesionych na fotograficzną mapę nieba. W maju pojawiło się kolejne narzędzie do przeglądania tych zasobów - World Wide Telescope. Choć program pod względem organizacji przypomina Google Earth, to jednak jest od niego lepszy. Przynajmniej jeśli chodzi o funkcję przeglądania zdjęć nieba. Widok Ziemi w WWT także jest dostępny, lecz brakuje w nim zarówno dokładnych map, jak i szczegółowego widoku satelitarnego, przynajmniej dla Polski.

Kilkadziesiąt map nieba

Podstawowym trybem wyświetlania jest mapa nieba zintegrowana ze zdjęciami w bardzo wysokiej rozdzielczości, m.in. z teleskopu Hubble. W dolnej części ekranu wyświetlają się dodatkowe ramki z dokładnymi fotografiami najbardziej interesujących obiektów, na przeglądanym w danej chwili fragmencie mapy nieba. Dzięki temu łatwiej znaleźć najbardziej spektakularne obiekty. Ramki są generowane w czasie rzeczywistym. Po zawężeniu widoku za pomocą kółka myszki liczba zdjęć dodatkowych zmniejsza się i na odwrót.

Gdy nacieszymy się fotograficzną mapą nieba, warto zapoznać się z alternatywnymi podkładami, które pokazują kosmos w promieniowaniu niewidzialnym. W WWT mamy do dyspozycji kilkadziesiąt różnych map nieba, w tym mapę promieniowania mikrofalowego tła, które jest najstarszą pozostałością po Wielkim Wybuchu, mapę w podczerwieni, ultrafiolecie, rentgenowską itp. Poza tym na mapie można wyświetlić wszystkie konstelacje. Program oferuje także specjalny tryb widoku do przeglądania powierzchni planet, w którym można znaleźć szczegółowe obrazy największych księżyców i planetoid, obok których przeleciały sondy kosmiczne

Każdy obiekt widoczny na mapie nieba ma własną zakładkę Właściwości. Pozwala ona na szybkie odnalezienie pozycji danego obiektu na niebie, a także zaczerpnięcie dodatkowych informacji z internetu, np. Wikipedii czy banków danych astronomicznych.

Uczta dla oczu

WWT to nie tylko ciekawe informacje, ale także uczta dla oczu. Interfejs został stworzony na bazie nowoczesnego Microsoft Visual Experience Engine, który pozwala na integrację obrazów pochodzących z różnych źródeł. Poruszanie się po mapach i zdjęciach jest bardzo płynne, a animacje przejścia - efektowne. Jedyną wadą jest niezbyt szybkie pobieranie danych z serwerów - pod tym względem Google Earth wypada znacznie lepiej.

Co ciekawe, w oparciu o interfejs WWT można tworzyć własne prezentacje. Mogą składać się ze ścieżki, która prowadzi od obiektu do obiektu w programie oraz objaśnień w formie napisów i komentarza głosowego. W programie można otwierać zewnętrzne zbiory danych, a także udostępniać zdjęcia panoramiczne. Możliwość tworzenia oraz udostępniania danych do WWT jest doskonałym bodźcem do rozwoju społeczności wokół programu. Do ich wyszukiwania i eksplorowania służy specjalna zakładka Communities. Już w kilka dni po starcie można było zapisać się np. do forum "Astronomy Magazine", na którym są m.in. prezentacje redaktorów tego pisma.

Test pochodzi z magazynu NEXT numer 07/2008

Plusy

- wszelkie typy map nieba, w tym w podczerwieni i z radioteleskopow.

- zdjęcia z teleskopu Hubble'a,

- intuicyjna i bardzo efektowna aplikacja.

Minusy

- stosunkowo wolny transfer danych z sieci

- aplikacja zgodna tylko z systemem Windows

Rokowania

- jeśli otrzyma silne wsparcie ze strony społeczności, może zagrozi. pozycji Google Earth

Parametry

Obsługiwane systemy Windows XP/Vista

Wymagana akceleracja 3D: tak

Dodatkowe funkcje możliwość sterowania teleskopem i tworzenia własnych prezentacji nieba



Temat: dlaczego Rysy mają 2.449,2 m wg polskich pomiarów i 2499,6 m
Pomiary wysokości to wbrew pozorom bardzo skomplikowana sprawa i już raz o tym tutaj pisałem. Powtórzę po krótce.

1/. wybiera się model Ziemi w postaci elipsoidy obrotowej ("spłaszczona kula") - już tych modeli jest co najmniej kilka;

2/. wybiera się dla tej konkretnej elipsoidy punkt styczności/przyłożenia (=elipsoidę o poziomie 0 m npm) z poziomem morza - jak słusznie zauważył Adonis, zwykle u nas Kronsztadt [ale to raczej niewiele ma wspólnego z polityką!]; na mapach austriackich Triest; w WZKart nie umieli mi powiedzieć jaki był punkt styczności dla map WIG, napisali że albo to był Triest albo Amsterdam;

3/. na to jeszcze dodatkowo (ale to chyba od niedawna??? - do tego nie udało mi się dokopać) nakłada się "poprawkę na geoidę", tzn. nieregularne odchylenia od kształtu elipsoidy spowodowane niejednorodnościami w rozkałdzie gęstości Ziemi (ta poprawka jest dokładnie uwzględniona, ale tylko w punkcie styczności!). Te niejednorodności powodują, że w skali planety odchyłki sięgają do ok. 200 metrów (!). Na odległościach typu Kronsztad-Zakopane one są znacznie mniejsze - nie pamiętam już mapy grawimetrycznej Polski, ale jednak chyba są na poziomie wielu metrów, więc to się powinno brać pod uwagę jeśli chcemy mieć poziom "morza", a nie odległość od abstrakcyjnej elipsoidy zerowej.

4/. Jest jeszcze problem z odwzorowaniem powierzchni owej elipsoidy na mapę (płaszczyznę), ale to już nie wiąże się z wysokością.

I to jest w uproszczeniu, więc jak widać całkiem skomplikowane... Jest to nawet w ustawach [KLIKNIJ TU]

Wybór "poziomu morza" w konkretnym miejscu (np. w Kronsztadzie, gdzie znajduje się specjalne "ustwrojstwo" ("wodowskaz") do owego pomiaru jest też bardzo trudny: morze jak wiadomo nie ma stałego poziomu, występują wpływy Księżyca i wiatry, które powodują "wydymanie wody", dlatego takie wodowskazy instaluje się częściej w zatokach niż na oceanie.

Jeśli chodzi o różnice pomiarów w Tatrach to:

A/. różnica między poziomem Triest a Kronsztadt WET podaje na ok. 0.6 metra, ale ponieważ w ogólności jest to odległość 2 różnych geoid to ich powierzchnie nie są różnoległe i ta różnica może być inna w oddalonych od siebie miejscach (to jest raczej funkcja zależna od współrzędnych geograficznych niż liczba)! W jakimś (nie pamiętam nazwy) mieście na Węgrzech jest taki punkt pomiarowy (obelisk) i tam tę różnicę wyznaczono na ok. 0.4 m. Więc ta różnica nie jest dramatyczna.

B/. większy problem jest z dokładnością robionych pomiarów geodezyjnych (o ile mi wiadomo w Tatrach pomiarów satelitarnych wysokości na większą skalę i profesjonalnie nie robiono!). Tutaj są właściwie dwa problemy: B1). sama dokładność pomiarów i częste propagowanie błędów na kolejnych wydaniach map oraz B2). to, że te pomiary były dość rzadkie, tzn. mierzono dokładnie tylko wybrane punkty, a resztę "zgadywano" przez porównywanie;

W szczególności, najnowsze (?) pomiary w Polskich Tatrach, robione w czasie przygotowywania słynnych "sztabówek" (1:10 000) -- o ile mi wiadomo, nie jest to informacja pewna, bo szczegółowych materiałów na ten temat nie znalazłem! -- były rzadsze niż stare pomiary austriackie (które z tego co wiem "przepisano" na mapach WIG) i dlatego niektóre wysokości są tam podawane wg starych pomiarów austriackich (!??), a inne wg nowych.

Co do pomiarów GPS, to popularne amatorskie urządzenia serii eTrex mają (podobno) wbudowany model poprawek od geoidy, ale nigdzie na stronach producenta nie udało mi się znaleźć informacji jaki to jest konkretnie model (bo tu też jest wiele modeli matematycznych, które PRZYBLIŻAJĄ realny kształt geoidy) - może ktoś wie więcej na ten temat?? Musi tak być bo mój eTrex-Summit daje stosunkowo rozsądne wyniki, jak na zabawkę (model elipsoidy można sobie tam wybrać, ale jak wiadomo najpopularniejsza jest teraz elipsoida WGS-84). Tym niemniej, nie należy poważnie brać jego wskazań, bo błąd w pionie jest ok. 2 razy większy niż w poziomie, a ten w poziomie optymistycznie jest rzędu 10-20 metrów... Dlatego lepiej jest korzystać z niezależnego altimetru (Summit ma wbudowany) - tu przy dobrym wykalibrowaniu powinna być szansa na błąd w graniczach 5-10 metrów.

Widziałem tego lata jakieś pomiary robione przez TANAP w Dolinie Kieżmarskiej, ale oni stosowali urządzenia wielkości dużego plecaka i metrowe anteny...

Summa sumarum, nie należy do wysokości na mapach i w książkach przywiązywac przesadnej roli, a podawanie wysokości w ułamkach metra nie ma w ogóle sensu (chyba że dla geodetów, z uwzględnieniem błędu pomiaru). Jako przykład podam np. ostatnio przeze mnie "zmierzony" (altimetrem) wierzchołek Kalackiej Kopy, który wg przewdonika WC tom I ma 1620 m npm (zapewne wzięte z jakiejś mapy), a mnie wyszło ok. 1575 m. I to na oko widać że coś nie gra, bo różnica z sąsiednimi przełączkami nie może być tam taka wielka jak sugerują liczby podane przez autora.

AndrzejZ




Temat: Sonda arcyczuła
Europejski satelita - dzięki niemu poznamy rzeczywisty kształt Ziemi. Sporządzi mapy pola grawitacyjnego naszej planety, pozwoli zmierzyć wysokość gór z nieosiagalną dotąd dokładnością.
Satelita GOCE (Gravity field and steady-state Ocean Circulation Explorer) wyruszył na orbitę wyniesiony przez zmodyfikowaną rosyjską rakietę balistyczną Rockot z kosmodromu w Plesiecku w północno-zachodniej Rosji. Po dziesięciu latach przygotowań i kilku opóźnieniach udało się szczęśliwie wysłać satelitę na orbitę we wtorek po południu. Półtora godziny po starcie Centrum Operacji Kosmicznych ESA potwierdziło, że satelita bezpiecznie dotarł na orbitę.
– W najbliższych tygodniach skoncentrujemy się na tym, co nazywamy wczesną fazą orbitalną – tłumaczył po starcie Volker Liebig, dyrektor programu obserwacji Ziemi ESA. – Ta faza potrwa sześć tygodni, potem rozpoczniemy kalibrację urządzeń. Pierwsze dane satelita przekaże do centrali ESA w końcu sierpnia lub na początku września.

Ołówek ze skrzydełkami
Będzie podróżował po orbicie zaledwie 250 – 260 km nad powierzchnią Ziemi. Na tej wysokości są jeszcze śladowe ilości powietrza, dlatego GOCE ma najbardziej aerodynamiczny kształt ze wszystkich satelitów, jakie ludzkość do tej pory wyprodukowała. Przypomina gigantyczny ołówek ze skrzydełkami. Będzie pracował przez 20 miesięcy, na tyle starczy mu paliwa.
Głównym zadaniem GOCE jest stworzenie dokładnej mapy grawitacji naszej planety. Wartość przyśpieszenia grawitacyjnego zmienia się (choć w niewielkim stopniu) w zależności od szerokości geograficznej, położenia pasm górskich i rowów oceanicznych czy różnic w gęstości wewnętrznych warstw Ziemi. Najsilniejsze przyśpieszenie grawitacyjne notowane jest na biegunach. Istnieje prosta przyczyna – Ziemia jest nieco spłaszczona. To skutek działania sił odśrodkowych wirującej planety. Z tego samego powodu przyśpieszenie grawitacyjne w okolicach równika jest najmniejsze.

Atomowa precyzja
Superczułe urządzenia satelity GOCE zmierzą odchylenia i zakłócenia ziemskiego pola grawitacyjnego. Aby tego dokonać, musiały być wykonane z wyjątkową precyzją. Najważniejszy jest gradientometr do pomiaru tzw. gradientów przyspieszenia. Urządzenie składa się z umieszczonych w trzech osiach par akcelerometrów (przyrządów do pomiaru przyspieszenia). Istotnym urządzeniem jest także odbiornik sygnału z satelitów amerykańskiego GPS i rosyjskiego GLONASS.
– Musimy znać pozycję akcelerometrów z dokładnością do pikometra (jedna bilionowa część metra), aby odczytać każdy pomiar z niezawodną precyzją – tłumaczy Rune Floberghagen, menedżer misji GOCE. – Pikometr to 1 proc. średnicy atomu, to fenomenalna precyzja.
GOCE stworzy trójwymiarową mapę pola grawitacyjnego. Posłuży ona do sporządzenia tzw. geoidy, rzeczywistej bryły Ziemi, której powierzchnia w każdym miejscu jest prostopadła do pionu wyznaczonego przez siłę ciężkości.
O ile geoida nad morzami jest stosunkowo łatwa do wykreślenia, bardzo trudno ją wykonać nad lądami ze względu na skomplikowaną rzeźbę terenu. Dzięki pracy satelity możliwe będzie dokładne określenie wszelkich obiektów naturalnych i zbudowanych przez człowieka. Dzisiaj najdokładniejsze pomiary np. Mount Everestu różnią się nawet o kilka metrów.
Satelita GOCE jest częścią armady europejskich satelitów do badania Ziemi. – Mamy plany wysłania 24 satelitów w ciągu najbliższej dekady – powiedział Stephen Briggs, szef obserwacji Ziemi w ESA.

GOCE musi być wyjątkowo dokładny
Satelita do badania pola grawitacyjnego spełnia te wymagania. Nie tylko w pomiarach przyśpieszenia, za co odpowiedzialne jest „serce“ sondy gradientometr, ale także w określaniu pozycji satelity nad Ziemią. Dlatego sonda dysponuje niewiarygodnie precyjnym urządzeniem do łączności z satelitami amerykańskiego systemu nawigacji satelitarnej GPS i rosyjskiego GLONASS.
źródło : Rzeczpospolita
http://www.rp.pl/galeria/9139,1,278426.html




Temat: Ziemia - prawdziwe oblicze


Poczytaj sobie moje kolejne posty lub wiecej na temat,
a dowiesz sie co i jak bo widze ze "orientujesz" sie w temacie.


Przeczytalem (niestety po wyslaniu mojego posta), ale i tak mnie
nie przekonuje to wszystko...


| Nawet jesli istnieja to w niczym nas nie przypominaja, sa duzo bardziej
| prymitywne (bo przeciez zyja w zamknietej przestrzeni ograniczeni z jednej
| strony przez jadro, z drugiej przez nas - ludzi, ktozy z pewnoscia chcieli
| by owe stworzonka pozamykac w zoo, a z ich domkow uzadzic atrakcje
| turystyczna).
Sprostowanie: Ograniczeni przez zewnetrzna powloke otwarta na biegunach


Jak to otwarta na biegunach ?
Czyli na biegunach sa wielkie dziury prowadzace do wewnatrz ziemi i
przez tysiace lat lod ich nie "zamknal", a my nigdy ich nie zauwazylismy ?


i wewnetrzene slonce.


Chyba sloneczko.


| Poza tym, JAKIKOLWIEK dowod ?
1. Sposob powstania Ziemi (i domniemanie kazdej innej planety)


To dowodzi tylko tego, ze moga tam byc wolne przestrzenie,
tak samo jak i na kazdej innej planecie. Trudno jest zanegowac
mozliwosc wystepowania wolnych przestrzeni gdziekolwiek.


2. Zdjecia satelitarne


Potwierdzaja, ze sa tam jakies pieczary/jaskinie/wolna_przestrzen.


3. Wyprawa Olafa Jansena
4. Wyprawa kontradmirala Richarda Byrda


Tu sie nie wypowiadam, bo nic na temat tych wypraw nie wiem, ale coz
takiego owi panowie odkryli ?


5. Wystepowanie slodkiej wody w strefach polarnych


Czego to dowodzi ?


6. Odnalezione pylki kwiatowe, drewno


Odnalezione gdzie ?


7. Wystepowanie "blota" na gorach lodowych ktore skladaja sie ze slodkiej
wody


Trudno jest mi to sobie wyobrazic.


8. Ogromne ilosci ryb w strefach polarnych, wieksze niz w innych rejonach
Ziemi
9. Niemozliwe do przewidzenai zachowanie sie fal radiowych na biegunach
10. Wzrost sily ciazenia rowniez na biegunach


A jak tlumaczy to teoria o ludziach z wewnatrz ziemi ?
Jak dla mnie te fakty nie maja nic wspolnego z podziemna cywilizacja.


| 2. Pod skorupa Marsa znajduja sie wytwory podobne do tych z wnetrza
Ziemi,
| z tym ze zamieszkale sa przez "przyjaznych kosmitow"
| tutaj juz nawet nie pytam o dowody :)
Dowody sa niejasne


Dowodow _nie ma_ :)


Zdjecia sa dostepne np. w internecie. Co do ciekawosci ludzkosci, to
dla samej ciekawosci nikt nie zainwestuje milionow dolarow na ekspedycje
do wnetrza. Poza tym przekucie tych "kilkuset kilometrow" lodu jest
niemozliwe.


A co z tymi otworami na biegunach ?
Hmmm.... w sumie wedlug pewnych teorii (w ktore wierze, poniewaz
istnieja mapy biegunow z przed wiekow, ktore potwierdzily pozniej
zdjecia satelitarne) bieguny nie byly kiedys oblodzone.
Wtedy na biegunach moglo istniec zycie, ale nie wyobrazam sobie tuneli
wykutych w setkach kilometrow lodu, przez ktore te podziemne krety
wychodza na rybki i co by troche swiezego powietrza w pluca nabrac... :/





Temat: SPOŁ- EKONOMICZNA egz. - opracowane tematy.
1. Metodologiczna charakterystyka geografii.
GEOGRAFIA – nauka przyrodnicza i społeczna zajmująca się badaniem powierzchni Ziemi (przestrzeni geograficznej);
- bada przestrzenne zróżnicowanie pod względem przyrodniczym i społeczno-gospodarczym, oraz związki między środowiskiem a działalnością człowieka (najczęsciej stosowane narzędzia-mapa)
- obecnie dzieli się na regionalną, fizyczną i ekologiczną
Metody badań:
a) opisowe – przeglądowy opis cech miejsca i ludności go zamieszkującej,
b) analityczne – odpowiedź na pytanie, dlaczego jakieś zjawiska występują na danym obszarze.

2. Statystyka regionalna
STATYSTYKA REGIONALNA- zajmuje się badaniem pewnych zjawisk o charakterze regionalnym, miejscowym, dotyczącym wybranych obszarów,
- daje możliwość lokalizacji zjawisk w przestrzeni,
- zapewnia informacje statystyczne niezbędne do oceny zróżnicowania regionalnego poziomu i dynamiki rozwoju społeczno-gospodarczego, a także wsparcie metodologiczne dla badań regionów, miast i obszarów metropolitalnych, obszarów wiejskich oraz trans granicznych
- obejmuje zagadnienia ludnościowe, czynniki wzrostu gospodarczego, strukturę produkcji i usług, statystykę dochodów regionalnych, spożycie zbiorowe, infrastrukturę społeczną, osadnictwo, transport regionalny, zasoby naturalne regionu, stan środowiska naturalnego, a także powiązanai międzyregionalne
- źródłami informacji są głównie:
• badania pełne, prowadzone przez GUS lub inne uprawnione organy dostarczające wpływających systematycznie informacji, obejmujących zarówno sferę zagadnień społecznych jak i ekonomicznych;
• spisy powszechne, prowadzone w cyklach wieloletnich, uzupełniające zasób danych uzyskiwanych w wyniku sprawozdawczości statystycznej o istotne informacje, niezbędne dla przestrzennej charakterystyki zachodzących procesów społecznych i gospodarczych;
• badania prowadzone metodami reprezentacyjnymi dostarczające wielu danych, których zebranie, z uwagi na koszty badania, nie byłoby możliwe metodami pełnych badań statystycznych. Wielkość próby pozwala tu na uzyskanie poprawnych wyników na określonym poziomie regionalnym;
• źródła administracyjne, prowadzone w sposób zapewniający zachowanie niezbędnych standardów metodologicznych i umożliwiający powiązanie zjawisk z przestrzenią. Dane zbierane i gromadzone przez: organy administracji rządowej, inne instytucje rządowe, organy prowadzące urzędowe rejestry, inne systemy administracyjne, organy jednostek samorządu terytorialnego;
• źródła zagraniczne: dane zbierane przez Eurostat oraz OECD.

3. Monitoring środowiska człowieka - jest to systemem pomiarów, ocen i prognoz stanu środowiska życia człowieka oraz gromadzenia, przetwarzania i rozpowszechniania wyników badań i oceny elementów środowiska
- jego celem, jest systematyczne informowanie organów administracji i społeczeństwa o:
* dotrzymywaniu standardów jakości środowiska, życia człowieka, określonych przepisami oraz obszarach występowania przekroczeń tych standardów;
*występujących zmianach jakości elementów środowiska człowieka i przyczynach tych zmian, w tym powiązaniach przyczynowo skutkowych występujących pomiędzy zmianami i stanem elementów

4. Metody zdalne badania środowiska ziemskiego.
- są to metody posługujące się przy badaniach jakimś specjalistycznym sprzętem naukowym; taką metodą posługuje się np. TELEDETEKCJA – bada środowisko ziemskie np. na podstawie zdjęć satelitarnych; metody te mogą być aktywne (polega na wysyłaniu sygnału który jest następnie analizowany), oraz pasywne (obserwacja odbieranego sygnału)

5. Rodzaje map i kryteria ich klasyfikacji.- Mapy dzieli się najczęściej na podstawie 4 kryteriów:
1) Treść:
a) ogólno geograficzne
b) tematyczne
* społeczno-gospodarcze
* przyrodnicze
2) Skala (podziałka)
a) topograficzne (od 1:5000 do 1:200000)
b) przeglądowo-topograficzne (od 1:200000 do 1:1000000)
c)przeglądowe (w skali mniejszej niż 1:1000000)
3) Przeznaczenie (zastosowanie) np. szkolne, meteorologiczne, nawigacyjne, wojskowe (sztabowe), turystyczne
4) Zasięg terytorialny np. świata, kontynentu, państwa, województwa, powiatu, gminy

Do Monia* : niestety też wątpię



Temat: Oceany
Lodowce Grenlandii znacząco podnoszą poziom mórz

Faktyczny udział lodowców grenlandzkich w globalnym wzroście poziomu mórz jest dwukrotnie wyższy niż oceniano do tej pory i może ciągle rosnąć.
Niemal w dwóch trzecich odpowiada za to fakt, że w ostatnich 10 latach lodowce przyspieszyły swój marsz do Oceanu Atlantyckiego o około 60 proc. - wskazują najnowsze badania amerykańskie, o których informuje tygodnik "Science".

Odkrycie to oznacza, że obecne szacunki na temat przyszłego podniesienia się poziomu mórz na świecie są zbyt niskie - pisze Julian Dowdeswell z Uniwersytetu w Cambridge (W. Brytania) w komentarzu odredakcyjnym do artykułu. Zwłaszcza, że badania potwierdzają również wzrost tempa topnienia lodu. Gdyby cała pokrywa lodowa Grenlandii (o wymiarach 1,7 mln km i grubości do 3 km) uległa stopieniu, poziom mórz na świecie wzrósłby o 7 metrów. Może to zająć całe tysiąclecie lub setki tysięcy lat, zależnie od rozmiarów dalszego ocieplenia klimatu. Oczywiście, jeśli weźmie się pod uwagę wyłącznie proces topnienia, z pominięciem innych możliwych czynników.

Naukowcy zdają sobie jednak sprawę, że ważną rolę odgrywają tu wędrówki lodowców oraz związane z nimi topnienie lodu u podstawy języków lodowcowych i odrywanie się od nich gór lodowych. Brak jednak dokładnych danych na ten temat w odniesieniu do lodowców grenlandzkich.

Teraz naukowcy z Jet Propulsion Laboratory w kalifornijskiej Pasadenie oraz z Center for Remote Sensing of Ice Sheets (Uniwersytetu Stanu Kansas w Lawrence) stworzyli mapę zmian w wędrówce lodowców - między 1996 a 2005 rokiem - dla niemal całej Grenlandii. Wykorzystali do tego celu satelitarną interferometrię radarową.

Jak obliczyli badacze, w ciągu ostatniej dekady (tj. od 1996 r.) południowe lodowce Grenlandii dwukrotnie przyspieszyły swój marsz do Atlantyku i obecnie są jednymi z najszybciej poruszających się lodowców na Ziemi. Tempo ich przemieszczania się wynosi ok. 12 km na rok.

Zdaniem naukowców, ten wzrost spowodował, że lodowce Grenlandii mają dwa razy większy udział w globalnym wzroście poziomu mórz niż oceniano do tej pory. Z analiz wynika, że co roku przyczyniają się one do podniesienia się poziomu mórz o 0,5 milimetra. Stanowi to 17 proc. całkowitego wzrostu, wynoszącego 3 mm na rok, komentuje biorący udział w badaniach Eric Rignot z Jet Propulsion Laboratory.

Przyspieszenie wędrówki lodowców jest odpowiedzialne za utratę dwóch trzecich z 220 km sześciennych lodu, które grenlandzkie lodowce "zrzuciły" w 2005 roku. Dla porównania, w roku 1996 straty wyniosły jedynie 90 km sześciennych.

Po 2000 r. również północne lodowce grenlandzkie przyspieszyły "kroku", a jeśli ocieplenie dotrze dalej na północ Grenlandii, to tempo ich marszu dodatkowo wzrośnie, ostrzegają autorzy najnowszej pracy.

Julian Dowdeswell ostrzega z kolei, że jeśli weźmie się pod uwagę dalsze ocieplenie klimatu, to udział lodowców grenlandzkich we wzroście poziomu mórz może się jeszcze zwiększyć w przyszłości. Nasilone opady śniegu mogą tu przynieść jedynie krótkotrwałą poprawę, konkluduje badacz.

"Dlatego przyszłe obserwacje zachowania się lodowców są niezbędne przy przewidywaniu kierunku ewolucji pokrywy lodowej w zmieniającym się klimacie" - komentuje Rignot.

Szczegóły na temat najnowszych badań naukowcy przedstawią na konferencji prasowej na dorocznym spotkaniu Amerykańskiego Stowarzyszenia Postępów w Nauce.
http://wiadomosci.onet.pl...0,686,item.html



Temat: Nadciaga orkan


Chroni mnie bezpośrednio siana lasu od zachodu i wschodu ale jeśli wiatry
bedzie "zstępujące" to nawet las nie pomoże.


Spodziewaj się silnego wiatru jutro wieczorem.

W zasadzie należałoby się zastanowić, co może być przyczyną tak dużego
wzrostu siły wiatru.
Przyczynę już widać.
Od pewnego czasu występuje front polarny położny równoleżnikowo. Do Europy
od strony Ameryki zbliża się głęboki niż, powoduje to znaczny wzrost
prędkości wiatru w prądzie strumieniowym. Do tego położenie izobar niżu
powoduje skręcenie prądu lekko w kierunku południa. W ten sposób powstała
bruzda na poziomie geopotencjału 300hPa, strefa silnego jeta jest w lewej
gałęzi tej bruzdy.  Główny strumień jeta ma tą właściwość, że bardzo słabo
przepływa przez dolinę takiej bruzdy z uwagi na przeciwny kierunek wiatru
ageostroficznego, ale zwykle powoduje wzmocnienie jeta po drugiej stronie
bruzdy (czyli lewej, tutaj z kolei wiatr geostroficzny pomaga). W tych
warunkach wiatr po drugiej stronie bruzdy znacznie się wzmaga. Dodatkowo
powstaje strefa konwergencji.  Jest to strefa która występuje w prawo od
początku jeta po drugiej stronie bruzdy (strasznie ciężko się to pisze). Jak

polarnego jak się spojrzy na zdjęcie satelitarne na zachód od Irlandii i
południe od Islandii. Co ciekawe ta bruzda występuje tylko na wysokości
300hPa, niżej nie ma nawet doliny fali geopotencjału 500hPa.  Na poziomie
ziemi patrząc na rozkład ciśnienia z godz. 18.00 widać tylko małą falę na
froncie w tamtym rejonie. Oczywiście ten układ będzie się rozwijał, tzn,
główny nurt jeta zatrzyma się na bruździe, natomiast po drugiej stronie
bruzdy będzie ponowne wzmocnienie się jeta z silną zdolnością do
konwergencji w określonym rejonie. Tak, więc dzisiaj koło północy powstanie
układ niżowy po lewej stronie bruzdy jeta (lewej). Wskazuje na to nałożenie
się map PVA 300 i 500hPa w rejonie niżu.  Układ niżowy zacznie wirować, co
spowoduje powstanie niewielkiej bruzdy także w polu ciśnienia na poziomie
morza. To niestety spowoduje znaczny lokalny wzrost siły wiatru, który
nałoży się na istniejący wiatr. Kolejny ważny aspekt to położenie wyżu.
Wyraźnie widać, że przepływ powietrza w rejonie Polski skręci na południe na
około wyżu. W takich warunkach wirowość planetarna znacznie wzmocni wirowość
tego młodego niżu. Tak, więc strefa bardzo silnego wiatru obejmie pomorze
zachodnie, gdańskie, następnie kierunek południowo-zachodni. W rejonie
frontu chłodnego (katafrontu) należy pamiętać, że na szybkość wiatru będzie
miała konwekcja związaną z konwergencyjnego wpływu jeta oraz z nie za dużą
wysokością samego jeta, który ma być na wysokości 9000m. Czyli będą
dodatkowe porywy silnego wiatru. To są prognozy na +24h, zobaczymy jak
wyjdzie..
Sorry za styl, ale robienie takiego opisu to horror.

Pozdrowienia
Juliusz





Temat: Japończycy odkryli 100 nowych rysunków Nazca
Od dziesiątków lat naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie, po co dawni mieszkańcy Peru tworzyli ogromne rysunki na pustynnym płaskowyżu w południowej części kraju. Autorem najbardziej fantastycznej teorii jest słynny szwajcarski pisarz Erich von Däniken. Jego zdaniem ich pierwszymi twórcami byli przybysze z kosmosu, a niezwykłe rysunki były pasami startowymi międzygwiezdnych statków. Później ludzie mieli kopiować dzieło kosmitów.

Nie mniej fantastycznie brzmi koncepcja podróżnika Jima Woodmana. Choć nie wplątał on do całej sprawy kosmitów, to uznał, że dawni mieszkańcy Peru potrafili budować balony! Skąd ten pomysł? Woodman uznał, że ludzie nie tworzyliby rysunków, których nie mogliby podziwiać - niezwykłość dzieł z Nazca polega m.in. na tym, że widać je w pełnej krasie tylko z lotu ptaka. Jeśli ktoś stanie obok rysunku, będzie widział jedynie jasny pas na pokrytym ciemnymi kamieniami płaskowyżu. I nie domyśli się, że powstał on dzięki ludziom, którzy setki lat temu usunęli część kamieni, odsłaniając jaśniejsze podłoże.

Wiele teorii, zero dowodów

Świat dowiedział się o tajemniczych figurach z Nazca dopiero wtedy, gdy nad południowym Peru zaczęły latać samoloty pasażerskie. Pierwszym naukowcem, który zainteresował się doniesieniami pasażerów o tajemniczych liniach, był w 1927 r. peruwiański lekarz i antropolog Toribio Mejia Xespe. Jednak największy wkład w rozsławienie i badanie rysunków miała Niemka Maria Reich, która zajęła się geoglifami (tak specjaliści nazywają duże rysunki wykonane na powierzchni ziemi) 20 lat później. Badała je aż do śmierci w 1998 r.

Do tego czasu zidentyfikowano ponad 300 rysunków. Znakomita większość to linie proste, czasami mające nawet kilka kilometrów długości, i nieskomplikowane figury geometryczne. Jednak co najmniej 20 geoglifów przedstawia zwierzęta, rośliny i przedmioty. To właśnie one wzbudziły największą sensację. Naukowcy rozpoznali m.in.: małpę, kolibra, jaszczurkę, wieloryba i pająka. Jest też postać człowieka. Największe rysunki zwierząt mają około 280 metrów długości.

Geoglify z Nazca doczekały się przeróżnych interpretacji, dużo mniej fantastycznych niż teorie Dänikena czy Woodmana. Naukowcy stawiali hipotezy, że chodzi o wizerunki bóstw, znaki ułatwiające obserwację nieba, drogi, którymi szły kultowe procesje czy znaki zodiaku. Fragmenty potrzaskanych naczyń znalezione w miejscach, z których promieniście rozchodzi się część linii prostych, mogą być pozostałościami po składanych tam ofiarach. Wskazywałoby to na religijne znaczenie przynajmniej części rysunków.

Japończycy z Uniwersytetu Yamagata odkryli sto dotąd nieznanych rysunków dzięki dokładnemu przestudiowaniu amerykańskich zdjęć satelitarnych. W marcu tego roku udali się do Peru, by w terenie potwierdzić wyniki badań.

Rysunki leżą w południowej części płaskowyżu, do której samoloty turystyczne rzadko docierają. Większość to linie proste i figury geometryczne. Jednak jeden z nich to długa na 65 metrów, częściowo uszkodzona postać trudnego do zidentyfikowania zwierzęcia. To najcenniejsze odkrycie Japończyków, gdyż ostatni rysunek niebędący geometrycznym wzorem znaleziono w latach 80.

Zachęceni sukcesem Japończycy planują ponowne sfotografowanie płaskowyżu z kosmosu. Wykorzystają do tego wystrzelonego w styczniu supernowoczesnego japońskiego satelitę Daichi. Później stworzą precyzyjną mapę rysunków z Nazca.

Nazca robili nie tylko rysunki

Kultura Nazca, bo tak naukowcy nazwali społeczność twórców rysunków, była jedną z największych spośród wielu, które kwitły na terenie Peru na długo przed Inkami. Jej złoty okres to lata od 200 r. p.n.e. do 600 r. n.e.

Rysunki przyćmiły inne wielkie dokonania tej społeczności. Jej dziełem była m.in. rozległa sieć dołów i tuneli wykopanych w celu wydobycia wód podskórnych. Część tego systemu irygacyjnego działa po dziś dzień!

Najważniejszą siedzibą ludu Nazca było Cahuachi, miasto pełne piramid i innych budowli wzniesionych z suszonej na słońcu cegły.

Twórcy rysunków pozostawili po sobie wiele cmentarzysk z tysiącami grobów, ale większość została niestety splądrowana, zanim dotarli do nich archeolodzy. Te, które przetrwały, dały jednak naukowcom wiele informacji. Znaleziono w nich skulone zmumifikowane zwłoki i bogate dary grobowe złożone z biżuterii (nierzadko złotej) i ceramicznych naczyń.

Ceramika Nazca jest jedną z najpiękniejszych na świecie. Naczynia mają dziesiątki czasem bardzo skomplikowanych kształtów - najczęściej sylwetek ludzi albo zwierząt. Pokrywają je wspaniałe malowidła, które do dziś zachowały intensywne barwy.

Jak dotąd naukowcy nie znaleźli jednak nic, co wskazałoby, po co Nazca tworzyli rysunki, których nie mogli podziwiać

bibliografia : gazeta.pl



Temat: Największy aparat do obserwowania Ciemnej Energii
Poczyniono ogromny krok naprzód na polu wykrywania tajemniczej Ciemnej Energii, która jest składnikiem naszego Wszechświata poprzez stworzenie jednego z największych systemów fotograficznych, który składa się z pięciu soczewek i aparatu o rozdzielczości 500 megapikseli.

Nasza obecna wiedza na temat natury i układu Wszechświata jest taka, iż około 4% stanowi "zwykła" materia barioniczna a 22% stanowi Ciemna Materia. Pozostałe 74% stanowi tak zwana Ciemna Energia, która jest uważana za siłę sprawczą rozwoju Wszechświata.

Naukowcy pokładają swoje nadzieje dotyczące stworzenia dokładnych map Ciemnej Energii w oparciu o nowe badania nieba, które to mają przy pomocy Aparatu do Badań Ciemnej Materii (DES), zobrazować 300 milionów galaktyk przy wykorzystaniu 4-metrowego teleskopu Blanco w obserwatorium w Chile. DES wykorzysta swój niesamowicie czuły aparat o rozdzielczości 500 megapikseli, jedno-metrowy, 2,2 stopniowy korektor ostrości pola oraz system gromadzenia danych wystarczająco szybki, aby robić zdjęcia w 17 sekund.

"Ciemna Energia jest jedną z największych zagadek w całej fizyce, sięgającą koncepcji zaproponowanej przez Einsteina 90 lat temu," powiedział profesor Ofer Lahav, szef Grupy Astrofizyków na University College London. "Obserwacje dokonane przez DES powiedzą nam czy Einstein miał rację lub czy konieczna jest kompletna zmiana w naszym postrzeganiu całego Wszechświata."


Zdjęcie satelitarne przedstawiające Obserwatorium Cerro Tololo Inter-American w Chile. Największa kopuła jest schronieniem dla 4-metrowego teleskopu, który odegra najważniejszą rolę w badaniach nad Ciemną Energią.

Szkła pięciu soczewek, z których największa ma 1 metr średnicy, zostały wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych zanim zostały przewiezione do Francji, gdzie będą wypolerowane z dokładnością sięgającą jednej milionowej centymetra.

"Polerowanie i składanie pięciu soczewek DES będzie największym osiągnięciem technologicznym, tworząc tym samym jeden z największych aparatów fotograficznych na Ziemi," powiedział Dr Peter Doel z Laboratorium Nauk Optycznych na University College London.

Następnie soczewki zostaną wysłane do Laboratorium Nauk Optyczych na University College London w celu zamontowania ich w aparacie. W kolejnym etapie całość będzie przewieziona do teleskopu w Chile, gdzie początek obserwacji planowany jest na 2011 rok, a koniec na 2016 rok. Zespół ma nadzieję na wydobycie kosmologicznych informacji z Ciemnej Energii przy pomocy licznych metod, w tym zliczania rozkładu przestrzennego galaktyk przy odmiennych fotometrycznych przesunięciach ku czerwieni oraz poprzez badanie tysięcy supernowych.

Badanie Ciemnej Energii określi położenie milionów galaktyk poprzez obserwację galaktycznych skupisk, liczenie ich, słabe soczewkowanie grawitacyjne oraz dzięki tysiącom supernowych. "Każda z tych metod zbada Ciemną Energię w inny sposób, a mówiąc ogólnie przez badanie geometrii Wszechświata i rozwoju jego struktur," powiedział profesor Lahav. "Poprzez połączenie tych czterech sposobów możemy osiągnąć lepsze szacunki na temat parametrów Ciemnej Energii."

astronomy.com



Temat: Cyber-gothic, czyli WoD w cyberpunku
Ufff... Dawno nie pisałem...

Jerozolima przyszłości powoli nabiera barwy, czekam jedynie na dobrą mapę i będę mógł już nawet kreślić Pierwsza część historii jest następująca:

W 2026 roku Synowie Omara ("medialna" nazwa międzynarodowej siatki komórek terrorystycznych, w praktyce nie zawsze związanych z islamem - taka międzynarodówka terrorystyczna, powstała jako reakcja tegoż środowiska na amerykańską "wojnę z terroryzmem") postanowili ostatecznie rozprawić się z "terrorem Żydowskim" na terenach byłej Palestyny. Przez 4 lata przygotowywali plan największego zamachu terrorystycznego jaki świat kiedykolwiek widział - przynajmniej tak im się wtedy wydawało. 19 Marca 2030r. o północy, w Purim, kiedy wszyscy świętowali na ulicach, ognie piekielne w postaci prostej reakcji jądrowej pochłonęły Tel-Awiw-Jafę, Haifę i Beer-Szebę. Miasta zostały obrócone w proch, ziemia naokoło skażona, powietrze przesiąknięte promieniowaniem. To był koniec państwa Izrael, ziemi obiecanej Syjonistów. Pozostały jedynie małe osady, kibuce i miasta na pustyniach. Pozostała także Jerozolima, według wszelkich obliczeń skażona i sparaliżowana. Analitycy wojskowi, wiedzący dobrze o sieci podziemnych baz wojskowych na skażonej obecnie pustyni Negef, prześcigiwali się w pisaniu co raz to nowych analiz dotyczących przyszłości tego regionu. Niektóre z nich przypominały obrazy malowane przez twórców rozmaitych scenariuszy post-apokaliptycznych z XXw. Pierwszy komentarz amerykańskich dzienników: "Israel is no more. What is left is but a wasteland unfit for life in whatever form." Komentarz, który zadecydował o przyszłości regionu. Zapomniano o osadnikach przy murze, zapomniano o mieszkańcach Świętego Miasta, zapomniano o kibucnikach i zwykłych ludziach w miastach na pustyni. Chmura zaczęła ruszać na południe a skażenie tła było tak silne, że pomoc humanitarna nie miała jakiegokolwiek sensu - świat zaczął leczyć sumienie ustami ekspertów, twierdzących, iż nic nie da się zrobić, trzeba poczekać. Jerozolima na ledwo czytelnych zdjęciach satelitarnych wyglądała na nienaruszoną, lecz czy ktokolwiek mógł przeżyć Drugi Holokaust? Eliat, kurort na samym południu Izraela, stał się punktem zbiorczym dla spanikowanych tłumów uciekających przed chmurą śmiercionośnego promieniowania. Z tamtąd ludzie uciekali statkami, byle jak najdalej od zagrożenia. Żydzi z całego świata z czasem jednak otrząsnęli się i zaczęli domagać się jakiegoś działania - znalezienia winnych (nikt w końcu nie przyznał sie do zamachu, dzieło zniszczenia przerosło oczekiwania samych sprawców ale to inna bajka na kiedy indziej...), rekultywowania terenów, pomocy humanitarnej, czegokolwiek. "Głos społeczeństwa" to podchwycił i zaczął żądać od państw świata konkretnych kroków. Manifestacje przeciwko temu okrutnemu i bezsensownemu aktowi przemocy przelały się przez większość stolic europejskich. 18 Kwietnia 2030r. w Nowym Jorku, pod pomnikiem 9-11 zaczęły się zamieszki rozżalonej diaspory z policją. Media cały czas podsycały emocje - co raz to więcej ludzi wychodziło na ulicę w ramach protestu wobec bezczynności władz. I wtedy odezwała się Jerozolima... W skutek fali elektromagnetycznej o niespotykanej dotąd potędze cała elektronika w mieście została zniszczona a chmura popromienna skutecznie blokowała wysyłanie fal, zwłaszcza ze skleconych na szybko po wybuchu nadajników. W końcu jednak grupa studentów elektroniki zdołała zbudować prosty ale mocny nadajnik, który wysyłał następującą wiadomość: "Jerusalem lives. It's people are alive. We are safe. The military is in control. Water and food are scarce. Please send help.". Świat zachodu oszalał - kości zostały rzucone. Tłumy ochotników w USA organizowały pomoc humanitarną dla mieszkańców Jerozolimy, wojsko miało zapewnić transport, ochronę i dystrybucję dóbr. Unia Europejska prowadziła debaty nad właściwą formą pomocy ale ciągłe manifestacje w Brukseli zmusiły jej Radę do szybkiego podjęcia decyzji o wysłaniu nadwyżek żywności, głownie z Polski i Francji. A w tle, poza czujnym okiem mediów i opinii publicznej, poruszyły się kamienne giganty - transnationale. I cień największego z nich padł na Jerozolimę oraz na leżącą na południe pustynię Negef. W ciągu kilkunastu godzin zarząd przygotował dokumenty, prezes je podpisał. Następnego dnia, za pośrednictwem Sekretarza Obrony, na biurko prezydenta Stanów Zjednoczonych trafił niezwykle interesujący list intencyjny w białej teczce z czarnym logo Lockheed-Martin.

OK, tutaj przerwę, dalsza część następnym razem... Idę spać Komentarze mile widziane.

P.S.: Wyjaśnienia do pewnych aspektów tekstu też następnym razem - chciałem, aby najpierw "wsiąknął" w obecnej formie



Temat: Kroniki lunarne, czyli wszystko o Księżycu
Hindusi podbiją Księżyc
www.isro.org
Pierwsza Indyjska wyprawa poza ziemską orbitę otworzy drogę do kolejnych załogowych misji planowanych za kilka lat
Po dziewięciu latach ciężkiej pracy Indyjska Organizacja Badań Kosmicznych (ISRO) indyjski satelita 22 października opuścił orbitę Ziemi.
Chandrayaan 1(w starożytnym języku Indii, sanskrycie, słowo to oznacza księżycowy statek. Rakieta PSLV-XL wystartowała z kosmodromu Sriharikota w Andhra Pradesh we wschodniej części subkontynentu indyjskiego. Celem misji jest obserwacja powierzchni naszego naturalnego satelity w świetle widzialnym, bliskiej podczerwieni oraz z użyciem promieniowania rentgenowskiego. Dzięki zdobytym danym naukowcy chcą wykonać mapę rozmieszczenia pierwiastków i minerałów na Srebrnym Globie. Uzyskane informacje mają posłużyć zbieraniu doświadczenia i przygotowaniu przyszłych załogowych wypraw na Księżyc, które Indie przewidują za kilka lat.
Sukces misji wywinduje Indie do ekskluzywnego klubu pięciu krajów wiodących w podboju kosmosu. "Wysłanie sondy na Księżyc i zebranie danych o jego powierzchni i składzie mineralnym było marzeniem indyjskich naukowców" powiedział dr G. Madhavan Nair, szef ISRO. Według ekspertów wysłanie satelity to nie wszystko. Kontrola i monitorowanie sondy wymaga infrastruktury naziemnej.
Aby misja księżycowa doszła do skutku, ISRO musiało wybudować stacje kontroli lotu 30 km od Bangalore. "Musimy mieć pewność, że trasa jest prawidłowa. Księżyc, w momencie kiedy dotrze tam satelita, musi być dokładnie w tym miejscu, gdzie zaplanowaliśmy" powiedział T. K. Alex, dyrektor Centrum Satelitarnego ISRO. Misja to wysiłek kilku krajów. Indie zaplanowały ją i przygotowały satelitę. Spośród 11 instrumentów, jakie Chandrayaan 1 weźmie na orbitę, pięć jest produkcji indyjskiej, cztery przygotowane przez Europejską Agencję Kosmiczną, a dwa zaproponowane przez NASA. Misja planowana jest na dwa lata. Wkrótce po osiągnięciu docelowej orbity Księżyca, która będzie przebiegała 100 km od powierzchni globu, od sondy odłączy się lądownik, który po włączeniu własnego silnika hamującego po ok. 18 minutach samodzielnego lotu rozbije się o powierzchnię Księżyca.

Ambitne przedsięwzięcie
Wysłanie Sondy Chandra-yaan 1 na Księżyc to najbardziej ambitne przedsięwzięcie Indyjskiej Organizacji Badań Kosmicznych (ISRO). Indyjska agencja istnieje od roku 1969. Pierwszego satelitę wysłała w kosmos w roku 1975. Od tego momentu Indie wystrzeliły w kosmos wiele satelitów telekomunikacyjnych i obserwacyjnych. Obecna misja, jeśli będzie przebiegać bez zakłóceń i zakończy się sukcesem, pozwoli Indiom wejść do klubu państw dysponujących najbardziej zaawansowaną technologią kosmiczną. Niektórzy obserwatorzy wskazują jednak na nadmiar ambicji indyjskich decydentów w kraju, w którym spora część społeczeństwa żyje w nędzy.
źródło : Rzeczpospolita




Temat: Nowe odkrycia na plaskowyzu NAZCA
Na pełnym niezwykłych rysunków peruwiańskim płaskowyżu Nazca japońscy naukowcy znaleźli sto nowych figur

Od dziesiątków lat naukowcy szukają odpowiedzi na pytanie, po co dawni mieszkańcy Peru tworzyli ogromne rysunki na pustynnym płaskowyżu w południowej części kraju. Autorem najbardziej fantastycznej teorii jest słynny szwajcarski pisarz Erich von Däniken. Jego zdaniem ich pierwszymi twórcami byli przybysze z kosmosu, a niezwykłe rysunki były pasami startowymi międzygwiezdnych statków. Później ludzie mieli kopiować dzieło kosmitów.

Nie mniej fantastycznie brzmi koncepcja podróżnika Jima Woodmana. Choć nie wplątał on do całej sprawy kosmitów, to uznał, że dawni mieszkańcy Peru potrafili budować balony! Skąd ten pomysł? Woodman uznał, że ludzie nie tworzyliby rysunków, których nie mogliby podziwiać - niezwykłość dzieł z Nazca polega m.in. na tym, że widać je w pełnej krasie tylko z lotu ptaka. Jeśli ktoś stanie obok rysunku, będzie widział jedynie jasny pas na pokrytym ciemnymi kamieniami płaskowyżu. I nie domyśli się, że powstał on dzięki ludziom, którzy setki lat temu usunęli część kamieni, odsłaniając jaśniejsze podłoże.

Wiele teorii, zero dowodów

Świat dowiedział się o tajemniczych figurach z Nazca dopiero wtedy, gdy nad południowym Peru zaczęły latać samoloty pasażerskie. Pierwszym naukowcem, który zainteresował się doniesieniami pasażerów o tajemniczych liniach, był w 1927 r. peruwiański lekarz i antropolog Toribio Mejia Xespe. Jednak największy wkład w rozsławienie i badanie rysunków miała Niemka Maria Reich, która zajęła się geoglifami (tak specjaliści nazywają duże rysunki wykonane na powierzchni ziemi) 20 lat później. Badała je aż do śmierci w 1998 r.

Do tego czasu zidentyfikowano ponad 300 rysunków. Znakomita większość to linie proste, czasami mające nawet kilka kilometrów długości, i nieskomplikowane figury geometryczne. Jednak co najmniej 20 geoglifów przedstawia zwierzęta, rośliny i przedmioty. To właśnie one wzbudziły największą sensację. Naukowcy rozpoznali m.in.: małpę, kolibra, jaszczurkę, wieloryba i pająka. Jest też postać człowieka. Największe rysunki zwierząt mają około 280 metrów długości.

Geoglify z Nazca doczekały się przeróżnych interpretacji, dużo mniej fantastycznych niż teorie Dänikena czy Woodmana. Naukowcy stawiali hipotezy, że chodzi o wizerunki bóstw, znaki ułatwiające obserwację nieba, drogi, którymi szły kultowe procesje czy znaki zodiaku. Fragmenty potrzaskanych naczyń znalezione w miejscach, z których promieniście rozchodzi się część linii prostych, mogą być pozostałościami po składanych tam ofiarach. Wskazywałoby to na religijne znaczenie przynajmniej części rysunków.

Japończycy z Uniwersytetu Yamagata odkryli sto dotąd nieznanych rysunków dzięki dokładnemu przestudiowaniu amerykańskich zdjęć satelitarnych. W marcu tego roku udali się do Peru, by w terenie potwierdzić wyniki badań.

Rysunki leżą w południowej części płaskowyżu, do której samoloty turystyczne rzadko docierają. Większość to linie proste i figury geometryczne. Jednak jeden z nich to długa na 65 metrów, częściowo uszkodzona postać trudnego do zidentyfikowania zwierzęcia. To najcenniejsze odkrycie Japończyków, gdyż ostatni rysunek niebędący geometrycznym wzorem znaleziono w latach 80.

Zachęceni sukcesem Japończycy planują ponowne sfotografowanie płaskowyżu z kosmosu. Wykorzystają do tego wystrzelonego w styczniu supernowoczesnego japońskiego satelitę Daichi. Później stworzą precyzyjną mapę rysunków z Nazca.

Nazca robili nie tylko rysunki

Kultura Nazca, bo tak naukowcy nazwali społeczność twórców rysunków, była jedną z największych spośród wielu, które kwitły na terenie Peru na długo przed Inkami. Jej złoty okres to lata od 200 r. p.n.e. do 600 r. n.e.

Rysunki przyćmiły inne wielkie dokonania tej społeczności. Jej dziełem była m.in. rozległa sieć dołów i tuneli wykopanych w celu wydobycia wód podskórnych. Część tego systemu irygacyjnego działa po dziś dzień!

Najważniejszą siedzibą ludu Nazca było Cahuachi, miasto pełne piramid i innych budowli wzniesionych z suszonej na słońcu cegły.

Twórcy rysunków pozostawili po sobie wiele cmentarzysk z tysiącami grobów, ale większość została niestety splądrowana, zanim dotarli do nich archeolodzy. Te, które przetrwały, dały jednak naukowcom wiele informacji. Znaleziono w nich skulone zmumifikowane zwłoki i bogate dary grobowe złożone z biżuterii (nierzadko złotej) i ceramicznych naczyń.

Ceramika Nazca jest jedną z najpiękniejszych na świecie. Naczynia mają dziesiątki czasem bardzo skomplikowanych kształtów - najczęściej sylwetek ludzi albo zwierząt. Pokrywają je wspaniałe malowidła, które do dziś zachowały intensywne barwy.

Jak dotąd naukowcy nie znaleźli jednak nic, co wskazałoby, po co Nazca tworzyli rysunki, których nie mogli podziwiać.

http://bi.gazeta.pl/im/1/3303/z3303501G.jpg

Gazeta.pl



Temat: Europejska mapa świata
Już niebawem ułatwią i uatrakcyjnią nam życie.
Satelitarne mapy o świetnej rozdzielczości umożliwią zakupy w dowolnym miejscu na Ziemi, pomogą w kontaktach towarzyskich, a dla firm staną się nieocenioną bazą danych.
Wszystko to za sprawą e-Globe, europejskiego projektu, który zwiększy szansę Starego Kontynentu w wyścigu technologicznym z Ameryką.



Odkąd kilka lat temu uruchomiono serwis Google Earth, cyfrową mapę świata, jesteśmy w stanie okrążyć Ziemię nie odrywając się ani na chwilę od ekranu komputera. Niemal wszyscy użytkownicy tego serwisu swoje pierwsze kroki stawiali w podobny sposób: najpierw poszukiwali na mapach własnego domu, miejscowości lub stadionu ulubionej drużyny piłkarskiej. Każdy chciał zobaczyć, jak wyglądają te obiekty widziane z satelity. Ten wirtualny globus w przyszłości może zaoferować nam znacznie więcej: dzięki niemu przespacerujemy się po Manhattanie w poszukiwaniu idealnego prezentu lub podczas bezsennej nocy poflirtujemy nad wodami Nilu z innym internautą.

Wszystko wskazuje na to, że już za kilka lat będziemy korzystać z takich możliwości. Konsorcjum europejskich przedsiębiorstw z dużym udziałem firm hiszpańskich powzięło decyzję, z inicjatywy astronauty Pedra Duque, że nasz kontynent nie pozostanie w tyle w tej nowej rewolucji informatycznej, w której prym wiodą magnaci ze Stanów Zjednoczonych.

Europa chce stworzyć system alternatywny dla Google Earth. Dzięki niemu będziemy mogli stawić czoło nowym przemianom, jakie w najbliższej przyszłości zajdą w internecie. W systemie tym główną rolę będą odgrywały wirtualne mapy. Budżet przeznaczony na projekt zatytułowany e-Globe wynosi 100 milionów euro, z czego większości jeszcze nie zgromadzono, choć pierwsza wersja systemu ma być gotowa już wiosną przyszłego roku.

– Bazy danych wielkich przedsiębiorstw, które dawniej były jedynie ciągiem liczb, teraz w znacznie większym stopniu opierają się na mapach – wyjaśnia Pedro Duque. Przewiduje on, że ten sposób przechowywania informacji niebawem "nie będzie dotyczyć tylko wielkich firm i przeniesie się do innych dziedzin".

Mapy wirtualne są bowiem doskonałym sposobem dotarcia do potrzebnej informacji. Dzięki nim będziemy mogli poznać rozkład jazdy autobusów, listę dyżurnych aptek czy dowiedzieć się, jak wygląda ruch na drogach na interesującym nas obszarze. – Opracujemy w nowy sposób "żółte strony" – cieszy się astronauta.

Uruchomienie e-Globe jest uzależnione od środków finansowych z Unii Europejskiej. W przyszłości serwis udostępni nam aktualizowane co tydzień zdjęcia naszego kontynentu pochodzące z różnych satelitów. Użytkownik będzie mógł określić cechy i pochodzenie obrazu, jaki chce oglądać na swoim monitorze. Dostępne tu będą zarówno wersje aktualne jak i wcześniejsze, w tym również stare fotografie lotnicze, a nawet dawne ręcznie malowane mapy.

– Ten, kto ma wpływ na to, co oglądamy, decyduje również o tym, w jaki sposób postrzegamy świat – mówi Carlos Fernández, dyrektor ds. technologii Deimos Space, firmy zaangażowanej w projekt od samego początku, czyli od 2005 roku. – Gdybyśmy mogli zobaczyć, jak wycina się lasy w Amazonii lub porównać obecny stan wybrzeża z tym sprzed kilku lat bardziej przejmowalibyśmy się tym, co się wokół nas dzieje.

W projekcie uczestniczy 25 firm z Hiszpanii, Francji, Portugalii, Włoch, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Niemiec, Austrii, Czech i Słowenii. Biorą w nim udział także różne instytuty geograficzne, między innymi hiszpański i kataloński. Zdjęcia o rozdzielczości 20 metrów będą pochodziły między innymi z satelity obserwującego Ziemię, który należy do Deimos Image, filii Deimos zarządzanej przez Pedra Duque.

Niewielki satelita Deimos 1 jest konstruowany w Anglii i zostanie umieszczony na orbicie w połowie przyszłego roku. Będzie to pierwsza platforma kosmiczna tej klasy finansowana przez prywatny kapitał europejski.

Pedro Duque to jeden z dwóch Hiszpanów (obok Michaela Lópeza Alegríi), którzy odbyli loty orbitalne. Ostatni raz latał po orbicie Ziemi jesienią 2003 roku w ramach hiszpańskiej misji Cervantes. W 2006 roku mianowano go dyrektorem generalnym Deimos Image. Z tego miejsca stara się "połączyć wysiłki instytucji europejskich", aby opracowały wspólnie nową mapę Ziemi. Pozwoli to "wyrównać różnice, jakie dzielą nas od Stanów Zjednoczonych i Japonii".

Źródło: El Mundo




Strona 2 z 2 • Znaleziono 88 wyników • 1, 2

Powered by MyScript