mapa rzek Francji

Menu

Czytasz wypowiedzi znalezione dla zapytania: mapa rzek Francji





Temat: Jak Polska mogła się obronić we wrześniu "39?
Wycofanie regularnego wojska do Rumuni może skutkować nawet 3x większą Armią Polską we Francji 1940. Tak sobie myślę zamiast niespełna 100.000 mamy delikatnie licząc we Francji 200.000 żołnierzy, co dałoby

- 1 DP Grenadierów
- 2 DP Strzelców Pieszych
- 3 DP
- 4 DP
- 5 DP (nowe)
- 6 DP (nowe)
- Brygada Kawalerii Pancernej
- Brygada Strzelców Podhalańskich

Ale wracając do planu obrony 1939, zakładamy, że jakieś walki musimy podjąć przez pierwsze 3 dni września, aby alianci całkowicie się nie wykpili z tej wojny. Oczywiście walka o granice jest na o wiele mniejszą skalę byłyby to jak już pisałem głównie działania osłonowe BK. Pierwszy poważny punkt zorganizowany oporu przewiduję na linii rzek Noteć - Warta (Nakło – Konin - Wieluń – Częstochowa - Kraków). Daje to czas na dokończenie mobilizacji oraz sformowanie i przygotowanie prawdziwej docelowej obrony na głównych rzekach.

Nie pasuje mi więc od razu osadzenie gro wojsk np. na linni Wisły i Pilicy uważam że wysiłek powinien byc podjety od razu ale rozważniej. Bez rozponania bojem nawet nie mozna do końca zdefiniować siły uderzeniowej przeciwnika czy kierunków/celów Niemców. Śmigły nie zdefiniowal w jaki sposób ma wyglądać 2 etap jego planu po bitwie granicznej czyli odwrót. Ja chciałbym definiować te dwa jego etapy na:
1) Bitwa graniczna
- działania osłonowe / zaczepne BK
- odwrót DP na linnie rzek Noteć Warta
2) Odwrót
- obrona 2-3 dni na linni rzek Noteć Warta (stabilizacja, ogarnięcie sytuacji)
- opuszczenie pozycji obronnych (odwrót) na docelowe linnie obrony

Mapę edytuję.



Temat: KANAłAMI I RZEKAMI Z POLSKI NA śRóDZIEMNE ?
Wystarczy popatrzeć na mapę Europy od południa mamy Karpaty i Sudety więc można płynąc tylko na zachód ).Wg cywilnej mapy niby jest to możliwe musiałbyś przepłynac przez Niemcy (Niemcy od południa mają Alpy więc musiałbyś płynąć dalej na zachód do Francji).Kilkoma kanałami i rzekami teoretycznie dopłynąłbyś do rzeki Rodan która wyszedłbyś na morze.Pomysł jak dla mnie średni, wyprawa na kilka miesięcy





Temat: dr Czwojdrak, dr Morawiec Historia średniowiecza, ćwiczenia
i jeszcze dr Morawiec lubił dawac miasta francuskie- jeśli ktoś nigdy nie miał francuskiego to może miec pewien kłopot (poda ci jakąś miejscowośc z tegoż kraju i takim akcentem i intonacją że można miec problem ze zrozumieniem). Ja na przykład pamiętam że podał mi jakąś miejscowośc we Francji ( nie pamiętam nazwy ) ale potem podpowiedział mi (co to była za podpowiedź) że tam odbywały się słynne turnieje rycerskie - jakoś udało mi się owe miasto znaleźc
Z Polski było łatwiej przy mapie- rzeczywiście podstawowe miasta.
Co do atlasu uczyłam się i z jakiegoś historycznego i takiego bardziej wpółczesnego- jeśli chodzi o na przykład rzeki



Temat: Obrona RP przed ACz
Od jakiegoś czasu, dość uważnie śledzę ten wątek i nurtuje mnie jedno pytanie. Jeśli walki potrwałyby do zimy, to znacząco wydłużyłaby się nam realna linia frontu. Mam tu namyśli Polesie, oczywiście latem i jesienią, nikt nie pomyślałby o poważnym ataku na tej linii frontu, jednak w zimie zamarznięte rzeki mogą stanowić potencjalnie wygodne szlaki transportowe, a wystarczy spojrzeć na mapę i pierwsze co rzuca się w oczy, to to że biegną z zachodu na wschód. Zima 1939-40 była mroźna i śnieżna, i RKKA mogłaby po grubym lodzie przerzucać nawet bardzo ciężki sprzęt. Moje pytanie brzmi, czy mogliśmy bronić tak długiego odcinka frontu i czy istniały jakieś plany rozbudowy umocnień na Polesiu, a przede wszystkim czy Francja i WB, lub przynajmniej jedno z nich przysłałoby swoje oddziały do Polski ( w końcu, mieliby na to kilka miesięcy)?



Temat: ATLANTYDA

2) te mapy byly bardzo dokladne, mialy zaznaczone rzeki na antarktyce nawet ( od 25 lat wiemy dopiero ze pod lodami antarktyki jest ziemia )

bez przesady już w podstawówce się o tym uczyłem a było to trochę więcej niż 25 lat temu

co do pozostałych
migracja kontynentów jest w zasadzie udowodniona ale wnioskując po kształcie dna atlantyku raczej wątpliwe jest by antarktyda była na jego środku w podanym okresie potwierdza to przybliżony kształt lini brzegowej Afryki i Ameryki Pd,
inna sprawa że z tego co ostatnio czytałem sama Atlantyda nie była zbyt duża, nawet Madagaskar to kolos w porównaniu z nią, pozatym coś ktos odkrył jakieś kręgi o których wspominał Platon i o ile dobrze pamietam to na terenie obecnej Francji

a co do białego Boga
migracja ludzi jest też udowodniona...



Temat: katowice...


Witajcie,
muszę jutro być na ulicy Moniuszki w Katowicach, będę jechał A4 z Krakowa,
na mapie wygląda na dość prosty dojazd ale jak nazywa się zjazd - lub jak
jest oznaczony - zjazd na którym najlepiej zjechać z A4? dzięki za pomoc,


wyrzuć poprzednie odpowiedzi do kosza:

1) Market to Praktiker, nie Castorama,
2) Nie wybierasz zjazdu zaraz za nim (a przed stacją BP)
2) Wybierasz następny, oznaczony jako Francuska, jedziesz potem Francuską do
końca, w kierunku północnym,
3) Na końcu ul. Francuskiej masz możliwość jechać w lewo lub prawo
4) Jedziesz w lewo
5) Potem niedługo skręcasz w prawo (w drugi zjazd, na światłach, droga
wprost będzie prowadzić donikąd
6) Za jakieś 150 m. przejedziesz rzekę Rawę (jak będziesz miał okno uchylone
to poczujesz)
7) Droga tuż za mostem, równoległa do Rawki to Moniuszki właśnie

pozdrawiam

S.





Temat: katowice...


wyrzuć poprzednie odpowiedzi do kosza:

1) Market to Praktiker, nie Castorama,
2) Nie wybierasz zjazdu zaraz za nim (a przed stacją BP)
2) Wybierasz następny, oznaczony jako Francuska, jedziesz potem Francuską
do
końca, w kierunku północnym,
3) Na końcu ul. Francuskiej masz możliwość jechać w lewo lub prawo
4) Jedziesz w lewo
5) Potem niedługo skręcasz w prawo (w drugi zjazd, na światłach, droga
wprost będzie prowadzić donikąd
6) Za jakieś 150 m. przejedziesz rzekę Rawę (jak będziesz miał okno
uchylone
to poczujesz)
7) Droga tuż za mostem, równoległa do Rawki to Moniuszki właśnie


dzięki Wszystkim, a z mapy pojechałem właśnie tak jak piszesz, było bez
problemów, opcja z rondami i kierunkami na śląsku mi jako krakusowi niestety
niewiele mówi :/

chyba, jakimiś wąskimi uliczkami i zawiłymi ulicami ale też się udało ;-)
brat





Temat: Pomysły na moda
"Kompania Braci"

misja 1 Trening podzielona na 3 poziomy.

1 poziom Ćwiczenia sprawnościowe (takie jak w cod 1 na początku) później bieg na Curahee.
2 poziom Pierwszy skok. Spokojne lądowanie na jakimś tam polu, później strzelanie do tarcz.
3 poziom Zapoznanie się z Niemiecką bronią, mapami Normandii itp.
Na koniec filmik.

misja 2 Desant podzielone na 2 poziomy

1 poziom Lądowanie i odnalezienie reszty kompanii.
2 poziom Atak na baterie dział w Brecourt.

misja 3 Zdobycie Carentan podzielone na 2 poziomy.

1 poziom Zdobycie Carentan
2 poziom Obrona Carentan na wzgórzach.

Tutaj dałbym jakiś krótki filmik dotyczący powrotu do Anglii

misja 4 Lądowanie w Holandii podzielone na 3 poziomy

1 poziom Lądowanie, przywitanie z cywilami.
2 poziom Nieudany szturm na miasto
3 poziom Walka na tzw. Wyspie

misja 5 Belgia podzielone na 5 poziomów..

1 poziom Przejazd z Holandii do Belgi ciężarówkami
2 poziom wykopanie okopów, pierwszy ostrzał artylerii
3 poziom patrol do gospodarstwa
4 poziom szturm na Foy
5 poziom szturm na Noville

misja 6 Francja 1 poziom

1 poziom przedarcie się przez rzekę, wysadzenie budynku, wzięcie jeńców.

misja 7 Niemcy

1 poziom Wyzwolenie obozu koncentracyjnego
2 poziom Zabicie komendanta obozu
3 poziom Zdobycie Gniazda Hitlera

Koniec.

Łączny czas gry min. 10 godzin.



Temat: PIERWSZY POLSKI PORTAL POGODOWY
Hello Ludek,

..

LVO ile sie nie myle, to djecia NOAA mamy chyba 4 razy na dobe, natomiast
LVMeteosat robi zdjecia co 30 minut.

W tej chwili dla mnie radiowo dostepne sa NOAA12, NOAA15 i NOAA17.
Kazdy w dwoch oknach czasowych srednio po dwa przeloty w jednym oknie.
Daje to okolo 12 obrazow na dobe. Dla mnie najciekawsze sa te ktore
obejmuja obszary oswietlone wiec ta liczba maleje srednio o polowe.
Najwieksze wrazenie robily na mnie obrazy na ktorych Slonce odbija sie
w jeziorach i rzekach. Na pierwszym takim odebranym obrazie myslalem
ze we Francji byl wybuch jadrowy:)

LVPrzypomne jeszcze moja strone z zdjeciami satelitarnymi (z zezwoleniem
LVCzeskiego Instytutu HydroMeteorologicznego), ktora jest na
LVhttp://www.astro.cz/~ludek/mapy/ - nie jest zbyt ladna, ale to chyba nie
LVprzeszkadza.

Pewnie ze nie bo tu nie o bajery chodzi.

LVLudek





Temat: FRANCJA
hehe ponoc jakies mapki maja byc..zaznaczyc regiony i ich stolice, szczyty czy jakies miejscowosci turystyczne..rzeki tez..moze po prostu wez ze soba mape Francji



Temat: Film z rejsu Orionem (Mazury - Amsterdam - Mazury)...
Na pagaju, na stojacej wodzie to faktycznie jest daleko, natomiast rzeki jakos tam zawsze płyną. Po za tym ludzie osiedlali sie nad woda od zawsze i moze dlatego takie odludzia to raczej zadkość. Nawet te 20 lat temu nad Wisłą ciagle spotykalismy ludzi na brzegu. Jesli chodzi o silnik to zakładam, ze jak silnik pracuje na codzień to i na takim rejsie nie zawiedzie, dodatkowo mozna zawsze zabrac kilka rupieci na zapas. Gdybym dzisiaj wybierał się rzekami na taki rejs, to pewnie zabrałbym starą Forelkę (po dokładnym przeglądzie), natomiast raczej nie zabrałbym jej na morze.
Tu kolega pisze, ze musieli biegac daleko po paliwo, no my mielismy w tym 84r jedna kartke na 25l benzyny a kanister 10l + 2l zbiornik w Salucie , żarełko w puszkach równiez nie było tak łatwo dostepne jak dzisiaj a kartki na mieso wazne były tylko w miejscu zamieszkania, zadnych map i informacji czy przepuszcza nas przez sluzę w Żeraniu,Włocławku (tez 12m w dół) czy Bydgoszczy. Ale młodość ma to do siebie, że jest fantazja, która zazwyczaj daje sukces. Pewnie dlatego tak ładnie wszystko udało sie Magdzie i Darkowi, naprawde uwazam , ze zrobili świetny rejsik.
Pływanie rzekami to naprawde piekna sprawa. Czytałem sporo relacji z takich rejsów po europie, świetna sprawa ale wymagająca sporo czasu. Znajomi z Dąbek tez trochę pozwiedzali (tyle na ile pozwalały urlopy) , 2 łódki zrobiły pętlę Dabki, Gdańsk, Bydgosz, Szczecin, Dabki, jeden z nich chyba 2 razy Dąbki-Węgorzewo, byli tez na Jezioraku alo oni maja 6 miesiecy urlopu . Jeden z nich planował rejs do Francji , no ale on już nie popłynie, poszedł na wahtę.
Łódki mamy dobre do takich rejsów, nie za duże z dość małym zanurzeniem i całkiem wygodnym zapleczem hotelowym mi osobiscie brakuje jedynie wolnych 2 miesiecy, 2 tygodnie to jeszcze moge wygospodarowac ale więcej nie ma szans.



Temat: Berus, Saara - wrzesień 1939
Najpierw drobiazgi.

No właśnie intuicją waści zawiodła. Bardzo nieprawdopodobne miejsce.
Żadna intuicja. Jeno jak zwykle nieprecyzyjna Twoja informacja. Po to słówko "prawdopodobnie". Pisz Pan, że to fotka spod posterunku celnego w Kreuzwald.

A teraz poważniejsze sprawy:

Za tym zaś jest pewna nie najpłytsza i nie najwęższa rzeka żeglowna i tzw. Westwall.
Za tym, w kierunku w którym robione jest zdjęcie, Westwallu na pewno nie ma i nigdy nie było. (Zakładając oczywiście, że to jest droga z Kreuzwald do Berus.)
Jest jakieś 8-10 km w prawo
Takoż i duża, żeglowna rzeka. Dzisiaj żeglowna. Drogę wodną Saary budowano w latach 1969-1999. W czasie nas interesującym od Ensdorff do ujścia nie była spławna.
Wtedy była dość płytka i nie najszersza.


w dokumencie zapisano "że III Armia miała rozkazy do poprawienia lokalnego położenia"
Więcej zrozumienia dla tego co napisano. Nie wiemy, co literalnie zapisano w rozkazach. Znamy tylko ich omówienie w wykonaniu Goureau.
Jak zwykle Kolega szuka dopowiada coś, czego nie ma. I własne domysły zaczyna traktować jak fakty.
Jeśli coś pod względem zakresu działań, wyznaczonych celów, sił i środków jest działaniem lokalnym, to nie trzeba tego udowadniać.
I nie trzeba nigdzie tego zapisywać. Nawet w rozkazach.


No jasne, na górze znajdował sie francuski garnizon zapewne. Proszę o podanie numerów pułków, które tam stacjonowały.
Moim zdaniem nie było tam francuskiego garnizonu. Nic takiego nie napisałem. Ale skoro Kolega po wizji lokalnej chce twierdzić, że jednak był, to poproszę o szczegóły.


Pomijając fakt, że granica OBIEGA samo wzniesienie. Co jest jasne dla każdego który był na miejscu.

Mapa, Panie Kolego, mapa. Popatrz Pan na Ittersdorf. I dalej na północ.



Temat: Berus, Saara - wrzesień 1939

Owszem, pełna zgoda. JEDNAK - zanurzenie 2,5metra to minimum taka głębokość (o ile przejmiemy, że szorowały po dnie), nie do przebycia suchą stopą

Znalazłem dokładniejsze dane. Na interesującym nas odcinku Saary, od Saarguemines do Ensdorf, możliwy był ruch barek o zanurzeniu zaledwie 1,80 m i ładowności 250 ton.
Co oznacza, że przy niskim stanie wody (a taki bywał) można ją było na upartego przejść na piechotę. Poniżej Ensdorf to już na pewno było bardzo płytko (zdaje się jakieś 80-120 cm).
Dzisiaj, tj. 21.04.2008, o godzinie 5.00 stan wody w Saarze w Saargeuemines wynosił 207 cm, a w Fremersdorf - 221 cm.
Na spiętrzonej rzece.
We wrześniu 1939 powodzi - o ile mi wiadomo - nie było. W październiku - niewielkie podtopienia.

Z danych do tej pory zebranych wynika, że nie była Saara poważną przeszkodą wodną. A już dla francuskich saperów, to zupełnie nie. Gdyby nie coś... Ale to muszę sprawdzić.


Możemy natomiast rozważyć, czy miał on jakikolwiek sens, gdyby faktycznie Francuzi chcieli tylko lokalnie poprawić swoje położenie. IMHO nie miał, bo tylko ich eksponował i narażał na kontrataki, a tutaj akurat mieli najsilniejszy fragment Linii Maginota, RU Metz.
W rozkazach była mowa, że celem jest zabezpieczenie się przed możliwymi kontratakami nieprzyjaciela oraz zdobycie punktów obserwacyjnych.
Zdobywanie Berus i okolicznych wiosek w tym kontekście ma sens, bo zdobywa się górującą nad doliną Saary północną skarpę płaskowyżu (fragment widać na załączonej wcześniej mapie).
Zapewniającą zarówno znakomite warunki do obserwacji, jak i znakomite warunki do obrony przed atakiem, który może przyjść tylko z północnego-wschodu.
Zaś, o ile mi wiadomo (tak u panów M-H, t. 3 s. 7), został wstrzymany, bo l'ennemie se renforçant de jour en jour dans de secteur.

I jeszcze... nie mieszajmy do tego Mettlach, bo ono było poza strefą działań. Daleko, z górami za lasami (od Berus jakieś 26-27 km, od Apach -16-17 km). Nikt zresztą się tam specjalnie nie wybierał.

Co do planowanego ataku na Berus, to jeszcze jedna wątpliwość się wkrada. Rozkaz wydał Georges. Przy skomplikowanej francuskiej strukturze dowodzenia może się okazać, że był on nic nie wart. Tym bardziej, że Pretelat natychmiast zażądał dodatkowych dywizyj (bodaj 3), twierdząc, że to co ma jest daleko niewystarczające.



Temat: Polska w trakcie II wojny światowej...
Tak, pakt III Rzeszy i ZSRR został podpisany jeszcze w sierpniu. Przewidywał podział terytorium RP na strefy Niemiecką i RAdziecką wzdłuż rzek Wisły, Narwii i Sanu oraz przyłączenie Wileńszczyzny do III Rzeszy. Okazało się jednak, że polska obrona walczyła bardziej zaciekle więc Hitler musiał "włożyć w atak więćej siły" przez co zatrzymał ofensywę dopiero na linii Bugu. Potem dokonano poprawki do paktu- Wilno przyłączono do ZSRR natomiast strefy terytorialne rozdzielono właśnie na linii Bugu (zgodnie z linią Curzona).
Wojska radzieckie wkroczyły do Polski 17 września, polski ambasador otrzymał od Mołotowa notę, w której ten napisał, iz wojska radzieckie wkraczają do Polski, ponieważ "Polska straciła wszystkie okręgi przemysłowe i kulturalne. Warszawa jako stolica kraju nie istnieje. Rząd polski uległ rozkładowi i nie okazuje przejawów życia [...] Rząd radziecki nie może pozostać obojętny wobec faktu, że zamieszkująca terytorium Polski pokrewna ludność białoruska i ukraińska jest bezbronna i zostawiona własnemu losowi"
Pierwsza część notatki jest nieprawdziwa bo
1) Warszawa broniła się do 27 września
2) rząd polski zbiegł do Rumunii PO ataku radzieckim (różnica dwunastu godzin)

Obrona Polski w kampanii wrześniowej nie był najgorsza, ale mogłaby być lepsza. Należałoby skrócić linię obrony o Wielkopolskę. Jakbyście zobaczyli mapę, to zauważylibyście, że polska obrona była zanadto rozciągnięta.
Klęska naszego kraju i tak wypada bardzo dobrze w zestawieniu z klęską Francji, gdzie żołnierze tysiącami oddawali się w niewolę bez walki.

Wracając do ZSRR, to przez całą wojnę miał on nieczyste intencje. Stalin zaatakowany przez niemców najpierw potrzebował sojuszników. Zawarto porozumienie z rządem polskim na wychodźstwie (układ Sikorski-Majski), ale potem, gdy pozycja ZSRR umocniła się wśród aliantów, Stalin szukał pretekstu do zerwania stosunków dyplomatycznych z rządem RP.
Pretekstem okazała się sprawa katyńska a dokładnie fakt poproszenia międzynarodowego czerwonego krzyża o wyjaśnienie tej sprawy (prośba rządu RP)
Czy moze lepiej było sięwstrzymać z tą prośbą?



Temat: drgnęło na bliskim wschodzie - kontynuacja tematu

Hm... co do rzeki krwi... raczej nie pokaże. Żydzi nie fotografują się z zabitymi ale to Was mogą fotografowac tak jak dziś Palestynczyków...
Pytasz o zamordowanych Palestyńczyków...To pokaz choć jeden kraj gdzie mozna strzelać bezkarnie do ludzi ...Nawet tych z ETA,IRA,czy innej frakcji...Strzela sie dopiero po odmowie rzucenia broni...A pozniej jednostki wewnetrzne prowadza sledztwo w sprawie uzycia broni i wyniki podaja do publicznej wiadomości ...Jakoś w Izraelu tego sie nie stosuje ..A zreszta policz ile masakr przeprowadził Izrael od 56 r...Ale jak sie uprzesz to znajde ci listy tych pomordowanych
A co do broni nuklearnej ...To czemu odmawia Izrael -Iranowi posiadania tego samego co sam posiada WBREW PRAWU MIEDZYNARODOWEMU ???
SAM IZRAEL ODMAWIA poddaniu sie kontroli , wiec czemu inni maja nie miec ...???
Tarcza rakietowa powiadasz ...A czemu nie mozna jej zainstalowac w Izraelu..?? tylko w Polsce ...Jak zerkniesz na mape to po drodze jest jeszcze Turcja...i tez nic...Czemu...??

lista- chętnie ją poczytam.
broń nulearna- pierwsze świadectwo o ewentuanej pracy nad nią to 1953 rok wspólnie z Francją. pierwszy domniemany wybuch listopad 1966. zawarcie układu o nierozprzestrzenianiu broni 1968 lub 1969 jeśli spojhrzysz wyżej przeczytasz dokładne daty. tak więc jeśli Izrael nawet ją posiada to nie wbrew układowi, czytaj nie wbrew prawu międzynarodowemu. poza tym jeżeli Izrael posiada tą bron to niewykorzystując jej w chwili zagrożenia uwiarygodnil się przed światem jako kraj mogący ją posiadać. czy nie może jej posiadać Iran? odpowiedz sobie co robi od długiego czasu Iran? do czego nawołuje? i to nie tylko w stosunku do Izraela.

tarcza- jakbyś poczytał moje posty to byś dowiedział się,że zakończono pracę nad tarczą i wypróbowano ja. będzie prawdopodobnie zainstalowana do końca 2010 roku. jakbyś poczytał topik, który założył Niezależny to byś wiedział, jak może wygladać sytuacja po użyciu przez Izran broni nuklearnej i gdzie ewentualnie tarcza może przechwycić rakiety wraz z opisem co sądzę na ten temat i jak widzę rozwój sytuacji w przyszłości



Temat: Kampania Atlanta-Shiloh-Franklin-Jena Profes vs Anders
W chwili obecnej dobilismy do godziny 9.

Kawaleria na prawym skrzydle chyba juz przestala stwarzac zagrozenie; moja kawaleria w koncu wychyla sie z lasu.

W centrum I dywizja V korpusu juz nie istnieje. Resztki sie wycofuja, ja chyba tez w koncu zaczne - czas zmienic pozycje zanim przyjda posilki.
Na lewym skrzydle II dywizja V korpusu ciagle skutecznie walczy ale jest pod ciezkim ogniem piechoty i dzial wiec jest szansa ze wkrotce podzieli los I

Droga na poludnie od tego calego zamieszania Anders proboje mnie oskrzydlic; widze jakas kawalerie oraz czolo kolumny piechoty ( bo watpie zeby ten jeden regiment szedl sam). Na szczescie moja kawaleria ktora sie tam znalazla nie przepusci ich a przynajmniej opozni na tyle zeby nie dopuscic do oskrzydlenia.

Reszty sil francuskich nadal nie widac, co mnie jak zwykle martwi...
Mapa jest duza, ale nie az tak...Stad podejrzewam ze glowne sily Francuskie maszeruja droga w dolinie wzdluz rzeki Saale skutecznie zasłonięte przed moim widokiem...oznaczaloby to takze, ze za jakis czas na moje oddzialy moze spasc uderzenie z polnocy...
Jezeli Anders rzeczywiscie maszeruje z polnocy to byc moze jest w tej chwili na wysokosci Dornburga...Moze troche bardziej na poludnie. To dawaloby mi okolo godziny czasu na przeformowania szykow...

Armia ksiecia Hohenlohe (40.000) jest juz zmeczona i wykrwawiona w walkach z V korpusem...ze stanu poczatkowego stracilem juz okolo 2000 piechoty i tylez kawalerii (co jest znacznie powazniejsza strata). Na szczescie glowna armia pod wodza ksiecia Brunszwiku (60.000)i armia generala von Ruchel (15.000) sa juz na pozycjach...

straty V korpusu powoli dobijaja do 10 tysiecy ludzi...niestety z mala iloscia kawalerii ale po tym jak osaczylem ta dragonie pod lasem moze sie uda to zmienic...



Temat: A Ty jakie wino dzisiaj piłeś ?
Wina z Bordeaux należą do moich ulubionych. Może lepiej – jednych z ulubionych. Bo lubię tez Włochy a i Nowy Świat atakuje doskonałymi winami. Znam osoby, które twierdzą, że warto pić wina tylko z Nowego Świata bo tylko tam zachowały się oryginalne szczepy winogron, które zostały w Europie (w szczególności we Francji) przetrzebione przez filokserę. Ta filoksera to taki gatunek mszycy, która pod koniec XIX w. po prostu zżarła smakowite winorośla.

Kupiłem butelkę Chateau Pauillac z apelacji Pauillac. Te apelacje to dość skomplikowany system, świadczący, że wino zostało wyprodukowane i butelkowane w ściśle określonych, rygorystycznych warunkach a reputacja winnicy jest kontrolowana.

W przypadku mojej flaszy oznaczenie, Appellation Pauillac Controlee oznacza (z grubsza aby nie wchodzić w szczegóły), że wino zostało wyprodukowane zgodnie z regułami sztuki określonych dla gminy Pauillac. Gmina ta wchodzi w skład regionu Haut-Medoc. Jeśli ktoś chciałby znaleźć na mapie – pomiędzy rzeką Żyrondą (Garonne) a Oceanem Atlantyckim. Nad Żyrondą znajdują się zresztą wszystkie apelacje bordoskie.

W regionie uprawia się głównie Cabernet Sauvignon, Cabernet Franc, Merlot i jeszcze trzy inne szczepy. I tylko tych sześc jest dopuszczonych do uprawy w Medoc! Mieszanka tych szczepów z wyczuwalną przewagą CS zakorkowana została w butelce. Wyczuwam ciemne owoce- porzeczka, jeżyna chyba także aromat wilgotnego cedru. Wino jest stosunkowo długie (po ludzku – smak zostaje dość długo w ustach). Aha – za swoją butlę dałem 118 złociszy i nie żałuję. Kończę pisać (połowa butelki zniknęła nie wiadomo kiedy), wkleję zdjęcia i resztę dopiję w towarzystwie jakiegoś cygarka …



Temat: mapy do Beckera Ferrari?!!
Mam aktualizację map Europy (wersja Q4 2006) Kupiłem ją do Beckera Assist Pro 7916 TMC(nadaje się też do Beckera Traffic Assist Ferrari 7929 bo to bliźniaczy 4-calowy model).Cena 499 zł plus koszt kuriera, wychodzi więc ponad 500 zł, co woła o pomstę do nieba. Kilka uwag. W porównaniu do poprzedniej wersji (1.0) to kosmiczna różnica. Jadąc do stolicy używałem starej mapy - nawigacja zlokalizowała drogę gdzieś pomiędzy Mińskiem Mazowieckim a Siedlcami. W samej Warszawie było już ok ale w drodze powrotnej też oczywiście "zjechałem z mapy". Nowa mapa jest kilkaset razy dokładniejsza, choć te 99% to oczywiście lekka przesada.Mieszkam w 14 tysięcznym miasteczku i w pamięci mapy można znaleźć trzy ulice. Innych nie da się wpisać automatycznie. Zamiast tego jest możliwych do wpisania automatycznego kilka ważnych punktów orientacyjnych i są to rozwidlenia lub skrzyżowania dróg powiatowych i wojewódzkich. W pamięci oznaczone są cyfrowo tak jak nr drogi. Sama mapa miasteczka jest oczywiście bardzo dokładna, bo podróżując z nawigacją włączoną w trybie "mapa" (bez nawigowania do określonego punktu) nawigacja pokazuje i podaje nazwę najmniejszej nawet uliczki a pozycja jest oznaczana z dokładnością 5-10 m. Na szczęście do jazdy po moim rodzinnym mieście nie potrzebuję nawigacji. Po zaktualizowaniu mapy zdarzyło mi się jeździć po okolicy - kazałem nawigacji prowadzić do paru małych wioseczek. I o dziwo - tu nawigacja spisuje się niemal wzorowo. Wybiera właściwą drogę i prowadzi bezbłędnie a jeśli się wskaże jakąkolwiek małą miejscowość to cel podróży kończy się dokładnie w jej środku. Podczas jazdy jakąś lokalną drogą pokazuje dość dokładnie (czasami wręcz niepotrzebnie) nawet drogi gruntowe odchodzące od tej drogi, nawet prowadzące w pole. Zdarza się jej sygnalizować też na lokalnych drogach np. łagodny skręt w prawo, gdy jest to po prostu zakręt.Ostatnim testem była podróż do Lublina i tu ukłon głowy w stronę firmy Navteq. Większe miasta opisane są doskonale. Mapa z dokładnością do 20 metrów wskazuje np.stacje paliw. Gorzej jest z tzw. punktami POI. W większych miastach pokazuje np. Mc Donalda, szpitale, policję itp. W małych miejscowościach jest dużo gorzej. Na mapie nie ma zbyt wiele kolorowych bajerów ( lasy, jeziora, inne punkty geograficzne - tak jak np, na Mapa-Map, pokazuje za to np. rzeki i zarysy infrastruktury) Biorąc jednak pod uwagę, że jej podstawowym zadaniem jest zaprowadzić do celu - stawiam jej czwórkę z dużym plusem. Tyle o mapie. O nawigacji mogę powiedzieć tylko same dobre rzeczy. Becker to solidna firma. Urządzenie jest wykonane estetycznie, jest mocne, elegancko wykończone. Menu jest prozaicznie proste i można je opanować po paru minutach zabawy. Pewną wadą jest dość krótki czas pracy urządzenia poza zasilaczem samochodowym ( u mnie ok. 1.5 godz. ale być może akumulator jest już "zmęczony") Nie jest to jednak wielki problem bo zasadniczo przecież nikt nie używa go poza autem (choć można wybrać w nim np. tryb wycieczki pieszej czy rowerowej) Zanim kupiłem tą nawigacje długo rozważałem zakup biorąc pod uwagę Tom Toma, Garmina czy też Mio. Z wyboru jestem zadowolony. Uważam że był właściwy. Na koniec dodam, że nawigacja wzorowo prowadzi po Europie Zachodniej ( nawet ze starą nie aktualizowaną wersją mapy - szczególnie Niemcy, Francja i kraje Beneluksu) Aha - jeszcze jedno - płyta-oryginał nie ma żadnych zabezpieczeń co pozwala na.... )



Temat: Rosja ginie

----- Original Message -----

Sent: Wednesday, September 11, 2002 9:25 AM
Subject: Re: Rosja ginie (Powinno być: Bolesna rocznica)

| ----- Original Message -----

| Sent: Monday, September 09, 2002 11:48 AM
| Subject: Re: Rosja ginie (Powinno być: Bolesna rocznica)

(a):

[ciach]

Wiesz widze ze w trakcie tej dyskusji zagubila sie moja koncepcja
Mi chodzilo o wycofanie wojska PRZED wojna i ewentualne budowy
umocnien na
lini wisly
To znaczy o zmiane calego PLANU obronnego a nie o cofanie sie w


czasie
wojny


czy tez rozpaczliwe przezucanie sil 30 sierpnia


Czyli oddajesz na pastwę nieprzyjacielia pałą lewobrzeżną Polskę z
calym
umieszczonym tam przemysłem.
A Hitler powiadomiony o polskich przygotowaniach (bo budowy takich
umocnień
nie da się ukryć) wydaje rozkaz aby nie szturmować lini Wisły
(zresztą tam
są tereny, które maja przypaść Stalinowi - niech jego żolnierze
walczą). I
po zajęcu praktycznie bez walki połowy Polski wysyła do Paryża i
Landynu
emisariuszy z propozycją rozmów pokojowych. I Francja z Londynem
urządzaja
nam drugie Monachium - co mają ułatwione gdyż Polacy nie walczyli.
A nawet jeśli A i F nie zgodza się to jak długo wytrzymamy bez
przemysłu,
bez kopalń?


[ciach..]
| Czy nie jest zbytnim optymizmem liczenie nz "duży bałagan" w
wojskach
| przeciwnika? A czy przy złej pogodzie możliwe jest przełamanie i
| szybkie wejście na tyły przeciwnika? A co rozumiesz przez złą
pogodę.
| Trzy dniowe ulewne deszcze? Zamieć śnieżną? Czy w takich warunkach
| rozpoczynałbyś ofensywę? Pozatym Niemcy zatrzymując się na lini
Wisły
| i wycofując większość sił napewno przygotowliby pozycje obronne i
| zostawiliby jakieś rezerwy wojsk szybkich (ze dwie dywizje
pancerne)

Wiesz ile niemcy mieli dywizji pancernych w 39 ??
Dwie to naprawde sporo czym beda walczyc we francji ??


A dlaczego mieliby atakować Francję? Przecież Francja miała wtedy
defensywną
koncepcję działań wojennych. Wystarczyło zostawić w Polsce 700-800
tyś.
żółnierzy trzy dywizje pancerne, 50 % Luftwaffe przeciwko 1 mln.
polskich
żołnierzy zgrupowanych na lini Wisły a resztę przerzucić na zachodnią
granicę w oczekiwaniu na ewnetualny atak aliantów. Tylko, że długo by
trzebabyło czekać. O czywiście niemieccy żołnierze przygotowywaliby
dla
siebie pozycje obronne, które teraz WP musiałoby przełamywać.


| na wypadek jakichś kłopotów ze strony polskich wojsk. Niechby to
były
| tylko jakieś dywizje szkolne czy o niepełnym stanie sprzętowym
| (powiedzmy 50 %), ale i tak wystarczyłyby do powstrzymanie naszej
| ofensywy.

Nie przyeceniaj Niemieckich dywizji z 39 przypominam ze uzbrojone
byly
glownie w Pz I i II
A sukcesy zawdzieczaly przedewszystkim nowej taktyce


Taktyka działania wojsk pancernych zbliżona jest do tarktyki
kawalerii.
Piechota dokonuje przełamania fronu, w wyłom ten wchodzą jednostki
szybkie,
które zagrażają tyłom, liniom zaopatrzenia i skrzydłom wycofujących
się
wojsk. Co się dzieje z wojskami, na których tyły weszły wojska
szybkie wiemy
z 1941r.
Na powstrzymanie polskiej ofensywy, atakowanie skrzydeł nacierajacych
oddziałów i wejscie in na tyły Pz I i II w zupełności wystarczą.


| złej pogody nie będzie przebiegała zbyt wolno a tym samym nie
| ściągnie uwagi nieprzyjaciela. Pamietajmy, że kontroluje naszą
| przestrzeń powietrzną. Pozatym koncentracja może mieć miejsce
tylko w
| pobliżu istniejących przepraw a one są albo kontrolowane przez

| zniszczone, ale niech nasi mają jakiś most).

Mosty zniszczone tyle ze obrona nie opiera sie nie tylko o rzeka
polecam
studia nad mapa


A na czym jeszcze?

Peiper





Temat: Osedżowie(Osage,Wazhazhi-"Dzieci Środkowych Wód")
Osage są plemieniem z rodziny językowej Sju,podgrupy Dhegiha,do której należą także Ponca,Omaha,Missouri,Kansa i Quapaw.Historyczne podania tych plemion mówią,że w przeszłości byli jednym narodem.Kiedy nastąpiła migracja na zachód,grupy te rozdzieliły się.Nazwa "Osage"wyłoniła się ze zniekształcenia przez Francuzów nazwy własnej tego plemienia"Wazhazhe".Geograficznie plemię dzieliło się na 3 grupy:
-Pahatsi czyli Wielcy Osage,
-Ustsehta lub Udsedsa czyli Mali Osage-pierwsi mieszkali nad rzeka Osage w stanie Missori,drudzy niedaleko nich,
-Santhiskhidi-grupa zamieszkują na terenach dzisiejszego Arkansas,nad jej dopływem Vermillion.Na początku XVIII w.Ustehta oddzielili sie od Pahatsi i przenieśli bliżej plemion mieszkających na zachodnim brzegu Missouri,pozostawali tam do końca wieku,lecz nacisk Lisów i Sauków z drugiej strony Missouri zmusił ich do powrotu na stare ziemie.Już w XVIIw.Osage,jako jedni z pierwszych uzyskali konie,broń palną oraz żelazne topory i noże od Francuzów,urządzając wyprawy na wioski plemion kaddoańskich na terenach dzisiejszej Nebraski,Kansas,Oklahomy i Teksasu-Paunisów,Wichita i ich pobratymców -w celu zdobycia niewolników,których sprzedawali na wschód od Mississipi.Na początku XIX w.od Osage oddzieliła się grupa zwana Dhughi,która przeniosła się na południe,nad Arkansas.Pierwsza wzmianka o Osage pochodzi z francuskiej mapy z 1673r.,gdzie plemię umiejscowione jest nad Osage River w obecnym stanie Missouri,skąd później przemieszczali się na zachod i południe.Wg francuskiego badacza Iberville'a populacja Osage w 1700r.liczyła 1500 rodzin,czyli ok.6000 osób.Plemie brało aktywny udział w licznych wojnach z białymi i innymi indiańskimi plemionami.W 1712r.Osage wraz z innymi plemionami(Ojibwa,Ottawa,Pottawatomi ,Kickapoo)pomogły rozgromic Lisów w czasie napadu na Detroit.W 1755r.brali udział w pogromie armii gen.Braddocka.W 1802r.prawie połowa Pahatsi-Wielikich Osage-migrowała nad Arkansas.Lewis I clark w 1804r.obliczali poszczególne grupy na:
-Pahatsi-500 wojowników ,żyjących w wioskach na płd.brzegu Osage River,
-Ustsehta-Małych Osage-250 wojowników ,żyjących 6 mil na płd.od nich,
-grupa Dhughi z Arkansas-600 wojowników.
Osage ,mieszkający z dala od wielkich rzecznych szlaków-Missouri,Mississipi i Ohio mniej stracili na kontaktach z białymi,niż inne plemiona.W końcu XVIIIw.byli jednym z najbardziej znaczących plemion na terytorium ówczesnej hiszpańskiej Luizjany.Chociaż ich liczba zmniejszyła sie w wyniku kontaktów z Europejczykami,jeszcze w 1872r.było jeszcze 3200 Osage czystej krwi.O wojennych umiejętnościach Osage wypowiadali sie z uznaniem wszyscy wrogowie.Osage walczyli z Lisami,saukami,komanczami,Kiowa,Kiowa-Apaczami,Paunisami,Kaddo,Wichita,Tonkawa,Iowa,Oto,Missouri,Kansa,Omaha,Ponca,Dakota,Szejenami czirokezami,Czoktawami,Czikasawami i wieloma innymi plemionami.W 1828 r.Berlande pisał;"Osage toczą zaciekłą wojne z Komanczami i ich nienawiśc jest tak wielka,że żadna ze stron nie bierze jeńców".Wichita uważali Osage za najdzielniejszych wrogów,żyjących na północ od nich.Najstraszniejsza klęska w historii Kiowa była dziełem Osagów,którzy w ok.1830r.wycięli w pień całą ich wieś,odcięte głowy wrogów wrzucając w miedziane kotły.Mężczyźni Osage byli wysokimi,mocno zbudowanymi wojownikami.W XIX w.nawiązali przyjazne kontakty z białymi,często służąc jako zwiadowcy w armii amerykańskiej,chociaż nieraz napadali i ograbiali pojedynczych wędrowców.Jeden z pierwszych misjonarzy protestanckich ,żyjący wśrod nich,William Weill, pisał:"Osage są bardzo gościnni,nawet dl nieznajomych,dzielą sie ostatnim kawałkiem pożywienia,żaden gośc nie ma prawa wyjśc głodny z ich wioski ani też nudzic się w czasie pobytu wśród nich.Nie prowadzą sporów między sobą,znani są wokoło jako naród ,który zawsze walczy,chociaż nie jest agresywnego usposobienia.".Osage nie byli z natury agresywni,ale postrzegali świat jako zaludniony wrogami,którzy chcą ich doszczętnie zniszczyc.Walczyli,dążąc do pełnego unicestwienia wrogów,nie oczekując niczego innego od nich.W 1834r.Kiowa ponieśli największą w historii plemienia klęskę właśnie z rąk Osage,którzy wybili jedną z grup Kiowa do nogi,a obcięte głowy zabitych wrzucili do miedzianych kotłów..Napady oddziałów Osage na wrogów miały miejsce jeszcze w 1876r.,a może i później.

Źródło-"mesoamerica.ru"

Osage,jak napisał Ree na swojej stronie "Rolnicze narody znad Missouri"byli plemieniem mieszkającym w opalisadowanych osadach,uprawiali ziemie,uzupełniając pokarm mięsem upolowanej zwierzyny.W czasie polowań na bizony mieszkali w tipi.Jako jedni z pierwszych stali się posiadaczami koni,które nabyli od Francuzów.

shunkaha maza dnia Sob Sty 17, 2009 13:46, w całości zmieniany 2 razy



Temat: Rome - Total War oraz inne strategie historyczne.
Nie tylko Nabu powiada - Rome
No tak, z tym, że posta zacząłem pisać po notce Naba, a skończyłem wtedy, gdy pojawił się on na forum. Także pisanie szło etapami, skutkiem czego przed wrzuceniem mojego działa przeleciałem tylko wzrokiem to coście napisali wczesiej jednocześnie niczego nie poprawiając już u siebie.
Mimo, że tak jak powiedziałeś wybranie swego faworyta z serii Total War to kwestia gustu danej osoby, postaram się trochę popolemizować.

To samo można uzyskać w RTW - ustawiając skalę jednostek na huge. Faktycznie jednak w Romie poziom komputera jest żałosny (zarówno podczas bitwy jak i na mapie strategicznej) - jednak w dodatku, grając Celtami, przeżyłem juz parę miłych niespodzianek (a jestem dopiero po jakiś 7 turach gry i 3 bitwach Shocked Smile ) W podstawce spróbuj sobie może zagrać kampanię Numidyjczykami Razz Very Happy
Hm, szczerze, to nie wiedziałem, że grebiąc w plikach można odblokować początkowo niegrywalne nacje . W każdym razie likwiduje to jeden z minusów, które pominąłem w poprzednim poście - mus grania na początku jednym z domów rzymskich. W każdym razie własnie zwiększyła się szansa, że wrócę kiedyśtam do Rome'a. ; P
Wracając jednak do poziomu trudności - ale w Medievalu też nie jest on oszałamiająco wysoki. Czasem wręcz żenująco niski. Przykłady?
Kijów - Polska vs Złota Orda. Mongołowie rzucają się na przeprawę przez rzekę. Ja spokojnie ustawiam szyki i bronię się osrzeliwujac motłoch na moście. Tymczasem kilkadziesiąt metrów dalej na rzece stał sobie drugi most. Zupełnie nieosbstawiony.
Ostatnio zrobiłem eskperyment - grając Anglikami podczas wojny z Francją koszmarnie nie chciało mi się rozgrywac bitwy. Zaznaczyłem więc wszystkie oddziały i rzucilem je w bój. Wygrałem... Jednak Medieval mimo rażacych nieraz błędów komputera naprawdę potrafi postawić wysoko poprzeczkę.

Zdecydowanie wolę mapę plastyczną z Roma - szczególnie w dodatku. W Barbian Invasion na tym samym obszarze gry wystepuje znacznie mniej prowincji - po prostu połączono ze sobą część starych z podstawki. Ilość prowincji jest wręcz zbliżona do ich ilości w Medievalu.
Skutkuje to dłuższym czasem marszu wojsk przez prowincję, zanim odnajdzie się i zdobędzie jej stolicę, a co za tym idzie - wiekszą częstotliwością walk w polu zamiast oblężeń. Mnie znowu w Medievalu i Shogunie wkurzała żetonowatość figurek armii i konieczność ich przeciągania z jednej prowincji do drugiej - stanowczo wolę rozwiązania z Roma.
Coż, po raz kolejny - kwestia gustu. Dla mnie z kolei nieco surowy, ale estetyczny wygląd mapy zdecydowanie przeważa nad yum z Rome.
A przestawianie figurek i ich żetonowatośc to jedna z rzeczy, za które pokochałem Medievala.
Może więc jednak zmienisz zdanie po instalacji dodatku (i być może moda odblokowującego Słowian )
Nie jestem zdeterminowany grać Słowianami. ; PP Mogę podbijać świat kimkolwiek, byle z tego podbijania czerpać przyjemność, satysfakcję. Chcę, żeby z ekranu płynęła miodność, której niestety w Rome'ie, grze pokieką bardzo dobrej nie znalazłem, a dobre chęci miałem, zaręczam. ; P
W każdym razie - przy najbliższej okazji dorwę dodatek i zobaczymy co z tego wyjdzie...

Poprawiłam jeden cytat.
Metzli, moderatorka



Temat: Jaka była armia francuska w 1940 ?

Dlaczego nie mogli 13 maja, odpowiedział Ci Veres.

Nie dlaczego nie mogli tylko dlaczego nie wykorzystali wszystkich możliwości, tak powinna brzmieć odpowiedź. W rejonie Thelonne stał 120 pułk 71 DI (czyli całkiem niedaleko), 213 pułk 55 DI stał w odwodzie w rejonie ChĂŠmery a kolejny 205 z 71 DI koło Raucourt.


A jakby Francja więcej uwagi przywiązywała do badań nad uranem, to by miała bomby atomowe i wojna skończyła by sie we wrześniu 1939. Ale może wrócimy na ziemię

Forteco z całym szacunkiem dla Twojej wiedzy o kampanii francuskiej (na pewno większej niż moja), ale to że nie pasuje Ci moja wersja nie znaczy że to ja "bujam w obłokach i wyśpiewuje banialuki"


To może odrobina rozsądku - dywizja kilka godzin pod bombami, ponad kilotona bomb, odpieranie ataków pod ogniem artylerii, a Ty jeszcze chcesz kontratak przeprowadzić - czym Jakoś 20 DP nie kontratakowała Niemców pod Mławą (IMHO całkiem słusznie).

Bardzo proszę jeszcze raz przeczytać o bitwie pod Mławą, a potem podyskutujemy o braku kontrataków (dla przypomnienia które były). Bezpośrednio pod Mławą atakowały 2 DP i D. Kempf czyli więcej piechoty niż pod Sedanem. Nie było rzeki która oddzielała walczące strony. Artylerii po polskiej stronie było przez 3 dni tyle co Francuzi mieli pierwszego dnia zmagań (potem dołączyły kolejne jednostki). Nasi chyba lepiej maskowali działa bo LW nie była ich w stanie uciszyć. No i najważniejsze, nie daliśmy się zepchnąć z pierwszej linii obrony już po kilku godzinach.


Nie mogli, bo to w ogóle nie ta skala - nalot kilku bombowców przez ]kilka minut to nie to samo co nalot kilkuset bombowców przez kilka godzin. W całej Polsce przez całą kampanię Niemcy zrzucili 20 kT bomb. We Francji pod Sedanem Niemcy jednego dnia na jeden obszar zrzucili 1,3 kT bomb.

Poproszę o bardziej szczegółowe dane. Zrzucenie 1300 ton bomb to nie kaszka z mlekiem ale może być doskonałą fantazją jakiegoś autora. Wiem że działały nad Sedanem StG 77 (Ju 87) i KG 2 (Do 17). Dane które posiadam mówią 180 Ju 87 i 360 Do 17, He 111 i Ju 88. Nie wiem tylko czy np. StG 77 nie zrobił 2-óch nawrotów (lotnisko-cel-lotnisko-cel), wtedy jego ok. 90 Stukasów można liczyć podwójnie.


Jak pisałem, wolę solidne książki czy artykuły od solidnych stron. Bo te jednostki tam były, to prawda - tylko że to nie była 55 dywizja, a 10 Korpus.

Więc dowódca korpusu powinien już zawczasu przygotować możliwość kontrnatarcia. Była niedaleko cała 53 DI którą też można było skierować w ten rejon. Myślę że dowódcy armii francuskich nie mieli zakazu informowania sobie nawzajem położenia i zadań jak to miało miejsce podczas kampanii wrześniowej. Niemiecka taktyka "schwerpunkt-u" (punkt ciężkości) była znana Francuzom. Jak wcześniej pisałem już 12 maja wiedzieli że w kierunku Sedanu zmierzają dywizje niemieckie. Już wtedy można było pomyśleć o podciągnięciu odwodów. Jak niemiecka LW i artyleria zaczęła swój "koncert" 13 maja było wiadomo gdzie chcą przełamać front i wciąż był czas by ruszyć nie tylko lokalne siły ale odwody wyższych dowództw. Można było już wtedy skierować pod Sedan 3 DRC, 3 DIM i 3 DLM. Wszystkie te dywizje mogły dotrzeć w rejon Sedanu 13 maja.


Jak pisałem, wolę solidne książki czy artykuły od solidnych stron. Bo te jednostki tam były, to prawda - tylko że to nie była 55 dywizja, a 10 Korpus.

Wiele z tych stron opiera swoje dane na artykułach I książkach. Np. Histoire de Guerre - BlindĂŠs Et MatĂŠriel. Udało mi się dotrzeć do kilku numerów i sądzę że to niezła publikacja.


Raz że ta, która ocalała, dwa że strzelanie bez obserwatorów artyleryjskich "na ślepo" było by raczej bez sensu.

A ostrzelaniu na tzw. dozory Francuzi nie wiedzieli ? No chyba że prowadząc wcześniej ciężki ostrzał Niemców zapomnieli nanieść te dane na swoje mapy.


Tylko, że Veres swoje zdanie uzasadnił, a Ty napisałeś "nie, bo nie"

Veres odpowiedział na mój wcześniejszy post
voodoo34 napisał



Temat: Polska w czasie i po wojnie aliancko - radzieckiej

taktyczne, hmm tylko nie wiem czy nie za szybko my tu mówimy o jądrowej broni taktycznej (w sumie to pojęcie oznacza tyle co „pola bitwy”), zdaje się ta koncepcja powstałą dopiero gdzieś w latach 70-tych, teraz póki kto za bardzo nie było pomysłów, poza wspomnianymi bombardowaniami przepraw (w Chinach dotyczyło to zdaję się Jalu), czyli zapewne Wisła głównie, wcześniej jeszcze Odra.
Tu małe sprostowanie - w latach 70tych zaczęto myśleć o mini broni nuklearnej - pociski artyleryjskie i rakiery MLRS. Taktyczne uderzenia planowano już w latach 50tych w sytuacji kiedy wydawały się celowe - nie tylko przeprawy (te miały zniszczyć konewncjonalne bombowce) ale głównie węzły komunikacyjne - tu taktyczny atak nuklearny jest znacznie skuteczniejszy od konwencjonalnego.


Po pierwsze, nie wiem dlaczego uważacie, że znaczenie Polski dla aliantów bądź dla ZSRR miało być aż tak wielkie, że w wielkim starciu dwóch systemów to opinia Polaków miałaby decydować o posunięciach na miarę strategiczną.
W Polsce idea wielkiego znaczenia dla aliantów jest ciągle nieśmiertelna


Też uważam, że Alianci nie popełniliby błędów Hitlera i wystąpiliby wobec narodów ZSSR jako wyzwoliciele.
Chyba zapominasz, że aliantów od narodów ZSRR dzielił 1000km!


Blitz jednak by był. Wystarczy spojrzeć na mapę Polski i porównać ją z mapą Niemiec Zachodnich. Jedyna duża rzeka to Wisła,
Pomogę - duże rzeki to Łaba, Odra, Wisła...i duża ilość mniejszych. W porównaniu z terenem Francji obszar raczej skomplikowany.


Polacy, szczególnie wówczas mieli konspirację ,,we krwi,, i sądzę że możliwy byłby niemal ogólnonarodowy zryw.
Tylko jaką bronią i jakimi strukturami państwa podziemnego byłby realizowany.

Mam jeszcze pytanie dlaczego wszyscy wierzycie w tak wygodną dla Polski koncepcję wycofania się po spalonej ziemii...i gdzie widzicie przykłady takiego działania w 1941?
Bo chyba nie macie na myśli walk o Kijów, Leningrad...etc.
Właśnie walka na obcej ziemii, w warunkach braku zagrożenia dla własnego przemysłu i własnej ziemii i ewentualnie powolne cofanie się przyniosłoby prawdopodobnie najlepsze efekty. Walka na każdej rzece i w każdym przydatnym mieście...tak, żeby przetrzymać przeciwnika do zimy, tak, żeby go zmęczyć i pokazać trudy dalszej wojny.

Pamiętajmy, że w USA nie liczyłby się obszar odbitej Polski tylko straty wśród GI - a jeśli przy okazji dużych strat obszar zdobyty byłby niewielki to poparcie dla takiej wojny (AGRESYWNEJ!) w USA malałoby bardzo szybko - kto w kraju, który dopiero wyszedł z izolacjonizmu popierałby krucjatę przeciwko wyimaginowanemu wrogowi, który jak dotąd NIGDY nie zaatakował Stanów?

CO do ciągle powtarzanych trudności w ZSRR to polecam porówanie między ZSRR z 1945 a ChRL z okresu wojny koreańskiej... i szybko zauważycie, że sytuacja ZSRR była wprost wyśmienita.



Temat: Wolsung - Świat gry i mapa
Podobieństwo do Europy uderzające ;-) Na początku się nie zorientowałem ale Morze Czarne ;-) wyjaśniło wszysto

Uwagi o klimacie - co wynika z mapy i jak by wyglądało u nas + kilka luźnych uwag:

Hrimthorst przypomina mi z wyglądu Grenlandię, ale jest bardziej rozległy; w kwestii prądów morskich rację ma Silencer, ale dodać jeszcze trzeba, że w centralnej części kontynentu klimat staje się silnie kontynentalny i, prawdopodobnie, suchy. Dlatego wybrzeża mogą mieć fiordy albo plaże albo cokolwiek i mieć klimat naszej Grenlandii, ale we wnętrzu lądu mamy (przez 10 miesięcy w roku) albo Antarktydę (a tam prawie nigdy śnieg nie pada, a 5cm wgłąb lód ma setki lat) albo wielką mroźną pustynię (piasek jak na saharze, ale -40 stopni w słońcu!). Przez pozostałe dwa miesiące (lato) temperatura gwałtownie wzrasta do około +5stopni (wariant Antarktyda - lód się nie topi, ale wyprawa może być niebezpieczna bo nie utrztma ciężaru człowieka; wariant pustynia - kto wie? może jakieś rośliny wyrastają albo jakaś sezonowa cywilizacja, która normalnie popada w hibernację)

Alfheim - śniegu tam nie widzieli od 100 lat (ostatnio podczas wielkiej zamieci z Hrimthorstu), roczne temperatury od +10stopni w zimie do +20stopni w lecie. Za to od cholery deszczu - pół godziny słońca, pięć minut pada i znowu pół godziny słońca. Byłem rok temu w Anglii tydzień, tak wyglądały dwa dni - sądzę że tutaj możemy trochę pałę przegiąć ;-)

Korolia - podobnie, ale od +20 do +40 stopni, przy takiej ilości rzek dałbym jeszcze jakiś ciepły prąd morski i mielibyśmy codzienne popołudniowe, dwugodzinne deszcze - dlatego superuprawy i trzy zbiory zboża rocznie

Akwitania - zachodnia Francja, ale dużo więcej deszczu i bardziej wyrównane temperatury

ta wyspa na wschód od Kogheffen ma unikalny mikroklimat jak Gotlandia, dużo wyższe temperatury niż okolica, umożliwia nawet wielkie plantacje winogron; nie wiadomo dlaczego tak jest. czyżby jakiś potężny artefakt pod ziemią? świątynia nieznanego boga?

Slawia - coś w rodzaju wschodniej Białorusi albo północnej Ukrainy; średnia roczna temperatura jak w Polsce - 17, ale większe wahania: od -5stopni w zimie do +35stopni latem (średnia miesięczna)

Morgowia - tragedia. Klimat kontynentalny jak ch**j. Połowa kraju to chyba pustynia Gobi, a druga połowa to Syberia. Wahania temperatury w ciągu roku (średnia miesięczna) od -30stopni zimą do +20stopni latem. Żadna obca armia nie przejdzie nawet 50km wgłąb kraju. Ludzie żyją tam chyba jak rosjanie - tylko dzięki wódzie. Ostatnio zanotowano tam nowy rekord temperaturowy: -67stopni 200km na pd.wsch. od Morgowii, przez tydzień utrzymywała się temperatura rzędu -60stopni.
Garnek!!! - u nas mamy ciepły Prąd Zatokowy, Bałtyk, Morze Czarne i od północy ciepły Prąd Norweski, a i tak Syberia jest tragedią; tymczasem na tej mapce wszystko wygląda co najmniej pięć razy gorzej - zrób przynajmniej tyle, że powiększ to Morze Czarne trzykrotnie albo tam w okolicy Nowiej Ziemiji (tej wyspy na wsch. od Olegardu) niech wybrzeże opada pod kątem 45 stopni względem krawędzi mapy na pd.wsch. - to przynajmniej będzie można porównać Morgowię do Rosji

reszta mniej więcej tak jak ich europejscy odpowiednicy



Temat: Magiczny parkiecik
wiem ze paskudne nabicie,
ale:

http://www.milosierdzie-boze.com/

"Rzeki, stawy, jeziora pozamarzają do dna, w domach ogrzewanie będzie chodziło a kwiatki cięte jak będą stały we flakonie to zamarzną, a jak będzie wisiał obraz, a kto będzie chciał go zdjąć ze ściany to odejdzie obraz z tynkiem. Ciemność będzie tak mocna, że własnej dłoni ludzie nie będą widzieli. Ogień z nieba spadnie na inne kraje, będą bardzo silne huragany, tajfuny będą zmiatać wszystko z ziemi. Mogę tylko tyle na razie ujawnić, że z samej Kanady odejdzie 20,000 mil kwadratowych od strony amerykańskiej. Niektóre kraje znikną z mapy świata, wyłonią się nowe lądy. Tak jak była zniszczona Sodoma i Gomora, tak będą zniszczone niektóre kraje, miasta, wioski na całym świecie. Na przykład Warszawa, Wrocław, Szczecin, Gdańsk, Łomża, Moskwa, Chicago, Nowy Jork, Kalifornia, Boston, USA, Kanada, Niemcy, Francja, Holandia, Wielka Brytania [...]"

no to macie.

EDIT:
"W Polsce po tych dniach sprawiedliwości będą rosły pomarańcze, cytryny, banany, będzie pustynia, rolnicy będą szukać nowych pól uprawnych. Póki nie jest za pużno proszę bardzo wzdłuż po obu stronach rzeki, Odry, Wisły i innych rzek, nasypać bardzo wysokie wały ochronne przed powodzią. W niektórych miejscach będzie sięgała woda do siódmego piętra, a gdzie domy stoją na wzgórzach to do pierwszego piętra, proszę bardzo w dachach porobić wyjścia awaryjne. Powódź ta, co była w Polsce (Lipiec 1997 oraz Kwiecień i Lipiec 1998) jest ostrzeżeniem przed następnymi powodziami. Będzie ich jeszcze w Polsce cztery, (gdy pisałem te przesłania to miało jeszcze być sześć). Będzie naniesione tyle ziemi, piachu, mułu, że sięgać będzie do połowy parteru w Malczycach przy ulicy Łąkowej (w latach 70 tam mieszkałem). Ulica Łąkowa jest oddalona o 600 metrów od Odry lekko pod górkę. Tak będą zasypane Malczyce inne miasta i wioski w Polsce i na świecie, jak było zasypane Acapulco w Meksyku w październiku 1997r. i Włochy w Kwietniu 1998r. Jedna z następnych powodzi będzie w Polsce, groźniejsza i zacznie się od woj. Leszczyńskiego, aż do Bałtyku, będzie padać, lać, oberwanie chmury przez dwa tygodnie (jak pisałem te przesłania to było województwo Leszczyńskie) a szeroka będzie aż do Holandii."

EDIT 2:
"Wcieliłem się w postać Panka Tadeusza Edmunda, dnia 30/10/1950r. W Malczycach w Polsce, jako drugi syn Ludwika i Janiny. Żeby udowodnić, że istnieje. Żeby pokazać, jak należy Budować Nowe Miłosierdzie Boże i Własne Królestwo Niebieskie Na Ziemi. Żeby rozliczać dzieci żywych i umarłych, za wykonanie misi ziemskiej. Na moich stronach nie znajdziecie, żebym namawiał do przemocy, do prześladowania. Miłosierdziem Bożym pozdrawiam dzieci i Powołuje na Prawdziwego Apostoła. Przekazuję wam Moc Uzdrawiania innych dzieci i samo leczenia, a dzieci nazywają to sektą lub szpan i wysyłają wirusy na mój komputer, włamują się na serwer i zmieniają moje strony, chcecie moją stronę www.milosierdzie-boze.com zniszczyć, usuwacie moje wpisy z waszych księgi gości, gdzie się wpisuję. Wam dane jest poznać tajemnice Królestwa Niebieskiego na ziemi, innym nie dałem. Bo kto ma, temu będę dodawał, i nadmiar mieć będziecie; kto zaś nie ma, temu zabiorę również to, co ma. Dlatego mówię do was Słuchacie, a nie rozumiecie, patrzeć a nie widzicie. Bo stwardniało serce jest tego ludu, żeby oczami nie widzieli ani uszami nie słyszeli, ani swym sercem nie rozumieli: żebyście nawrócili się na Miłosierdzie Boże, abym wam dał Królestwo Niebieskie na ziemi i przedłużył wam życie do 200 lat. i powiadomił 6 godzin wcześniej o końcu świata. Wielu proroków i sprawiedliwych przed wami, pragnęło ujrzeć moje oblicze, na co wy patrzycie, a nie ujrzeli; i usłyszeć to, co wy słyszycie, a nie usłyszeli."



Temat: Niemcy zajmują Europę, co dalej?

to tych bagien nad rzeką Ob(latem) i pustyni śnieżnej (zimą
Nad jaką rzeką Ob? Przecież Niemcy nie mieli szans się nawet zbliżyć do tej rzeki - popatrzcie na mapę.


A Własow i jemu podobni? A biali Rosjanie? A "ludzie radzieccy" o skośnych oczach liczni na terenach jeszcze "niepodległych". Jak świat światem klęska rodzi zwątpienie i zdradę. Dlaczego jej miało nie być, skoro była w rzeczywistości.
Chyba zapominasz, że to nie byli wielbiciele Hitlera tylko nacjonaliści. im było obojętne kto nad nimi panował. Jak chcieli walczyć przeciw ZSRR to po stronie Niemców. Ale jeśli ZSRR byłby daleko to przeciwnikiem byliby Niemcy.


Z gry wypadło 300 dywizji radzieckich ( na zachodnie przeliczam je x 1/2). 100 niemieckich "ma wolne"
Nie wypadło. Podaj mi przykłąd kiedy w DWS wypada tyle dywizji. Kiedy w ogóle wypadają jakieś dywizje. Nawet we Francji jak nie mieli gdzie uciekać to uciekali przez morze. A w ZSRR miejsca do uciekania jest pod dostatkiem.


JEDYNA droga zaopatrywania ZSRR w takiej sytuacji to tak jak piszę i piszę, ta z Bl.Wsch.i Persji
No to wreszcie podaj nam argumenty które udowodnią, że Japonia pomoże. Bo wcześniej nie pomogła. Wcześniej czyli wtedy kiedy była znacznie korzystniejsza sytuacja.


Powtarzam pytanie: ile dywizji mieli do dyspozycji alianci poza WB i Pacyfikiem? Bo ja doliczyłem się 20: 10 w 8A i 10 na statkach u wybrzeży Maroka.
A po co na początek dodatkowe dywizje? Jest ponad 30 amerykańskich dywizji na początku 1942. To wystarcza do zamknięcia kwestii Afryki "zgodnie z rozkładem". Potem mamy wybór - Sycylia, ewentualnie Sardynia (a następnie Korsyka). Lub działania z terytorium ZSRR. Stopniowo ilość dywizji rośnie. Sytuację ułatwia fakt, że siły w WB możemy przenieść w dowolne miejsce, bo przecież WB żadna inwazja nie zagraża. Więc jeśli przyjmiemy inną strategię niż lądowanie w Normandii (a mamy znacznie większe możliwości) to w WB nie musi stać ani jedna amerykańska dywizja.


Po prostu usiłuję rachować i wychodzi mi, że jak zresztą ciągle podkreśla "wojtek" ostrożni i unikający niepotrzebnych strat Amerykanie i Brytyjczycy, za priorytetowe zajęcie uznaliby bezpośrednie ratowanie ginącego sojusznika i ratowanie strategicznie ważnego rejonu Zatoki Perskiej z okolicami.
Po pierwsze Zatoka Perka jeszcze nie jest zagrożona (bo przecież Niemcy jeszcze nie wygrali w Afryce i są na najlepszej drodze do przegrania). A ratowanie sojusznika załatwia głównie geografia. Powyżej pewnej odległości Niemcy nie są w stanie utrzymać linii zaopatrzeniowych na wrogich ziemiach i kontynuować zdobywania przestrzeni.


"dać zajęcie" siłą lądowym USA i WB przy pomocy 4 dywizji.
Tylko, że zapominasz, że sprzyjała tutaj Niemcom geografia. We Włoszech raczej trudno dokonać jakiegoś przełamania 200km w bok od głównych sił przeciwnika, tak jak to miało miejsce na FW. Stąd małe siły potrzebne do obrony.

4 dywizje? Tu chyba znów mamy jakieś przemieszanie faktów z wyobraźnią.
Bo już w 1942 w walkach uczestniczyło więcej niż 4 niemieckie dywizje. A później powinieneś też liczyć te dywizje, które tylko Amerykanie trzymali w całej Europie tylko dzięki temu, że mogli w dowolnym momencie wylądować w kilku miejscach. Więc nie mam pojęcia z kąd Ci się wzięły 4 Dyw.


Czy gdyby alianci mieli większe możliwości ( wtedy panowie, wtedy, nie rok później) to by ich nie wykorzystali?
Poczytaj o Monte Cassino. Tam nie brakowało dywizji amerykańskich. Tam brakowało miejsca. Nie było najzwyczajniej w świecie gdzie wstawić kolejnych dywizji. To nie jest FW gdzie zawsze znajdzie się miejsce. W czasie walk o których wspominasz część US ARMY stała spokojnie w WB. I nikt nie pomyślał nawet o możliwości przerzucenia ich do Włoch.

Może odpowiesz na postawione pytania?


Powtarzasz ( myślę że niechcący) jedną z podstawowych tez propagandy radzieckiej, wykpiwającej wszystko co nie było Frontem Wschodnim i zarzucającą wszystkim "pseudosojusznikom" spiskowanie z III Rzeszą na zgubę Kraju Rad.
JA??? To Ty piszesz o wielkości FW. To Ty piszesz o tym, że gdyby ten front zlikwidowano to Niemcy byliby potęgą. To Ty piszesz o tym, że Niemcy mogli zdobyć przewagę.

Ale może wreszcie zaczniesz podawać nam jakieś liczby. Może się wreszcie doprosimy o przedstawienie jak w pierwszym kwartale 1943 miałyby wyglądać walki w Afryce, żeby zagrozić aliantom? Ale tak w szczegółach - tyle czołgó, tyle samolotów, w konkretnych danich (miesiącach). Kierunki uderzeń... i rozwiązanie kwestii zaopatrzenia. Bo jak na razie piszesz o potędze Niemiec, o konieczności obrony Zatoki Perskiej i Freetown, a Niemcy stoją w Tunezji i jakoś nikt poza Tobą nie widzi jak z niej wychodzą.



Temat: Pamflet o górołazach zimowych - epilog
Dziękuję za odpowiedź. To są naprawdę argumenty a nie półsłowki. A teraz moja odpowiedź. Takie procesy odbywały się, jak pisałem, w krajach alpejskich a tam nie ma urzędowego zakazu jakichkolwiek wejść, każdy praktycznie chodzi gdzie chce. No i załóżmy że podobnie jest w Tatrach (co wcale nie jest taką abstrakcją zważywszy na działania podjęte przez środowiska wspinaczkowe i zaawansowanie tych działań i może się okazać, że te zakazy runą. To jedna sprawa.
Znakowane ścieżki powyżej górnej granicy lasu w zimie praktycznie nie istnieją bo ich nie widać (znaki pod śniegiem) i zmiany w Zarządzeniu dyrektora TPN właśnie dają taką wykładnię. Można chodzić praktycznie gdzie się chce byle posiadać doświadczenie i sprzęt a najlepiej zaangażować przewodnika. Czyli TPN praktycznie umył ręce i o to chodziło (to odprysk sprawy Szumnego - ew. jego uniewinnienie stawiałoby TPN w trudnej sytuacji i możliwość roszczeń finansowych ze strony rodziców byłaby bardzo ułatwiona i wysoce prawdopodobna - to temat rzeka, przekracza możliwości postu). Poza tym zwyczajowe ścieżki w zimie przebiegają z uwagi na możliwość lawin niekiedy inaczej niż w lecie - najlepszy przykład to przejście od schroniska w Morskim Oku do Czarnego Stawu, co jest dodatkowym argumentem na bezsens mówienia o szlakach w warunkach zimowych, czasami w maju i czerwcu - patrz lawina z Beskidu, która zeszła dokładnie tak jak to jest zaznaczone strzałkami na mapach, szczególnie tych zimowych i "skrzyżowała" się z "zieloną" ścieżką na Liliowe, na której miało "prawo" być setki turystów.
W sprawie "reakcji" rodziców z Tychów (dobrze odmieniam) nasze oceny są idealnie takie same - to jest "zagłuszanie sumień", że można było być tak głupim i wyrazić zgodę na ten idiotyzm, bo to był idiotyzm.
Dodatkowo - nie wiem czy wiesz, ale w Tychach wytworzyła się wokół tej sprawy specyficzna atmosferka i np. pan Matyjaszkiewicz (ten co stracił dwóch synów i był oskarżycielem prywatnym w procesie, zresztą bardzo oględnie się zachowywującym) jest otoczony w Tychach ostracyzmem towarzyskim i sekowany na każdym kroku.
Sprawa tyska jest zresztą bardzo nadal niejasna i ma swoje drugie dna. Nie wiem np. czy wiesz, że działa tam takie półlegalne biuro turystyczne, które organizuje, za stosunkowo niewielkie pieniądze tzw. wycieczki towarzyskie np. na Mont Blanc, Materhorn, Elbrus itp ale klienci muszą podpisać cyrograf, że to jest wyjazd koleżeński, że organizator nie ponosi żadnej odpowiedzialności i w razie czego nie będą podnosić żadnych roszczeń. Nie byłoby nawet w tym nic specjalnie złego gdyby nie to, że wycieczki te odbywają się z całkowitą pogardą dla reguł aklimatyzacji i klienci prosto z busiku lecą na Mont Blanc a to już jest granda (tak się odbywała m.in. słynna (jako przykład pozytywny) w prasie wycieczka klubu Szumnego na Mont Blanc, w której nota bene uczniów było zaledwie czterech a osób towarzyszących chyba pięć w tym jeden o nazwisku Mandera a identycznie nazywa się dyrektorka liceum im. Kruczkowskiego gdzie uczy Szumny. Wracając do tego biura - jedną z szarych eminencji w tym biurze jest Adam Bielecki (chyba), uczeń Szumnego, podobno niezły alpinista a Szumny kilkakrotnie jeździł jako przewodnik tych towarzyskich wycieczek, prawdopodobnie nie za darmo, a nie ma żadnych uprawnień wymaganych przez franuską Żandarmerię Turystyczną (tak się to nazywa). W Francji jest tak - sam lub we dwójkę możesz iść gdzie chcesz i jak chcesz ale jeśli prowadzisz grupę i Żandarmeria Turystyczna poweźmie informację, że tak jest to możesz mieć kłopoty, szczególnie jak coś się stanie.
No i ostatnia sprawa - naprawdę nie chciałem ani Wam ani nikomu dokuczyć, Boże broń! Chciałem jedynie zwrócić uwagę, że czasy sielsko-anielskie w Tatrach się skończyły albo właśnie kończą i trzeba być teraz PIEKIELNIE OSTROŻNYM (nie w sensie ostrożności "technicznej", choć tej też, aby się przypadkiem nie wpakować w PRAWNICZE SZAMBO. Po prostu sprawa Szumnego spowodowała, że zaczęto o tym mówić i myśleć i wszystko wskazuje na to, że zgodnie z prawem Murphego może pójść w tym kierunku co opisywane przeze mnie poprzednio rzeczy dziejące się w Stanach Zjednoczonych. A Murphy twierdzi, że jak coś może iść w złym kierunku to idzie. Ja tam na wszelki wypadek wystrzegam się teraz udzielania informacji w górach ludziom mi nieznanym - mówię - jest mapa, są przewodniki (książki), są tabliczki a jak pan(i) nie ma mapy lub przewodnika to proszę zejść do Zakopanego (Smokowca) i sobie kupić i to jest rada m.in. mojego dobrego znajomego, znanego alpinistę czeskiego. Strzeżonego Pan Bóg strzeże, po co mi kłopoty. Już mi raz jedna baba zrobiła awanturę, bo zapytała czy z parkingu u wloty Białej Wody (Kiezmarskiej) jest daleko do schroniska przy Zielonym Stawie. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie i później mi w schronisku zrobiła awanturę, że przeze mnie dziecko (na oko 14) jej się zmęczyło i w dodatku obtarło nogę i jak teraz będzie wracać (oczywiście była to Polka).
Pozdrawiam i dziękuję za rzetelny dyskurs.[/list



Temat: Zydowscy kandydaci przezynaja wybory w Stanach
znaczy źródeł.

O. Czesławem Klimuszko i jego działalnością zajęła się w gierkowskiej rzeczywistości Wanda Konarzewska redagując i wydając książki o O. Czesławie.

Swoją wizję w " Moje widzenie świata" O. Klimuszko właśnie zaczyna od rozpadnięcia się "buta włoskiego" z powodów sejsmicznych a później ...czytaj proszę i poszukuj więcej.

"
Wizje ojca Klimuszki

Najsłynniejszy współczesny Polski jasnowidz- Ojciec Klimuszko- rzadko publicznie przekazywał swoje wizje. Jednakże w gronie przyjaciół i znajomych czasami o nich mówił. Także w spotkaniach z dziennikarzami, między innymi z Wandą Konarzewską, jasnowidz oznajmiał:

"Polska będzie źródłem nowego prawa na świecie, zostanie tak uhoronowana wysoko, jak żaden kraj w Europie (...) Polsce będą się kłaniać narody Europy. Widzę mapę Europy, widzę orła polskiego w koronie. Polska jaśnieje jak słońce i blask ten pada naokoło. Do nas będą przyjeżdżać inni, aby żyć tutaj i szczycić się tym".

W jednej ze swoich książek zatytułowanej "Moje widzenie świata" ojciec Czesław Klimuszko pisał wprost:

"Jeśli chodzi o nasz naród, to mogę nadmienić, że gdybym miał żyć jeszcze pięćdziesiąt lat i miał do wyboru stały pobyt w dowolnym kraju na świecie, wybrałbym bez wahania Polskę, pomimo jej nieszczęśliwego położenia geograficznego. Nad Polską bowiem nie widzę ciężkich chmur, lecz promienne blaski przyszłości".

"Marek z Hagen

napisał(a) 06.07.2008 o 20:45:01:

Te przepowiednie sa zbieżne z przepowiedniami Ojca Klimuszko
Oto fragmenty :
"Wojna wybuchnie na Południu wtedy, kiedy zawarte będą wszystkie traktaty i będzie otrąbiony trwał pokój".

"Potem rakiety pomkną nad oceanem, skrzyżują się z innymi, spadną w wody morza, obudzą bestie. Ona się dźwignie z dna. Piersią napędzi ogromne fale. Widziałem transatlantyki wznoszone jak łupinki... Ta góra wodna stanie ku Europie. Nowy potop ! Zadławi się w Gibraltarze ! Wychlupnie do środka Hiszpanii ! Wleje się na Saharę, zatopi włoski but, aż po rzekę Pad. Zniknie pod wodą Rzym ze wszystkimi muzeami, z całą cudowną architekturą [...]"

"Nasz naród powinien z tego wyjść nie najgorzej. Może pięć, może dziesięć procent jest skazane. Wiem, że to dużo, że to już miliony, ale Francja i Niemcy utracą więcej. Italia najwięcej ucierpi. To Europę naprawdę zjednoczy. Ubóstwo zbliża [...]"
To wszystko układa sie w logiczna całość, dojdzie do wojny i potężnej eksplozji rakiet gdzieś nad Atlantykiem.
Powstanie z tego wybuchu ogromna fala Tsunami która zaleje Europe oraz Afrykę Północną.
Wygląda na to ze dotrze do M.Bałtyckiego i przez koryta rzek wleje się daleko w głąb Polski.
W Europie Zachodniej może to wyglądać o wiele tragiczniej.
Zobaczymy już za rok.

ps.to by tłumaczyło te sny wielu osób na temat Wielkiej Fali.

Pozdrawiam. Marek z Hagen "

Link do powyższego:
http www nautilus org pl/?i=1423

"
>>> Marek z Hagen >>>
Znalazłem ten tekst w internecie.
http www kosciol pl forum viewtopic php?forum=10&showtopic=129562
Ten tekst powtarza sie także na innych stronach.
Przed laty czytałem bardzo ciekawa książkę na temat O.Klimuszki ale niestety tytułu nie pamiętam."

" Kiedyś słyszałam w Radiu Maryja a mówił to śp.ks.Drozdek, ...

... że (chyba 1998r.) ,że Chiny na wskutek zatrucia środowiska napadną na Rosję i w ten sposób rozpęta się III.wojna światowa a powiedziała mu o tym Łucja i ,że ...
~sarna53@vp pl 2009-03-15 19:06"



Temat: Dywagacje Historyczne

Widzę że pan Szurpit zręcznie przekręca fakty dodając swoje interpretacje,no więc...
Zauważ tylko, że historia to nic innego jak tylko własna interpretacja czy to grupowa (praca zbiorowa) czy indywidualna.
Tak, gdzie jest człowiek (itota niedoskonała) nie można mówić o prawdzwie historycznej bo każdy widzi ją innymi oczami. Chyba, że znajdziesz mi na świecie osobe pozbawioną uprzedzeń, wyznania, własnych poglądów, bezstronną na wszystko co się wokół niej dzieje.
"Opowiedz mi swoją historię a powiem ci skąd pochodzisz", dla niemców w 1944r. nie prawdą było, że cofają się na wszystkich frontach. Dla alliantów było to wiadome i oczywiste jednak nie dla nich. To już kwestia propagadny, dziś nazwiemy "ogólnie przyjętymi normami". Nie będę jednak tu tworzył jakiś układów ani teorii spiskowych bo od tego są inni

Ze względu, że II wojna światowa to ogromny dział światowej historii "temat rzeka" będę po koleii rozwijał zagadnięcia poparte ksiązkami bo inaczej dyskusja nie ma kompletnie żadnego sensu. Ja powiem coś, ktoś inny dorzuci 2 grosze, trzeci nie zgodzi się z tym i tyle z tego będzie.

Walka o Śląsk Cieszyński (jak kto woli Zaolzie)
Mapa terenu dla pobudzenia wyobrażni: http://www.zaolzie.org/zaolziearchiwum/ ... emapka.gif

Historia tej prowincji sięga roku 1290. Kiedy to władali nim Piastowie lub osoby z nimi związane. W 1653 roku przychodzi ona w ręce dynastii Hasburgów i umacnia się jako organizm gospodarczy i społeczny. Po 1 WŚ jak wiemy Austro-Węgry zostają rozwiązane i powstaje dużo nowych jak i odrodzonych państw (międzyinnymi Polska i Czechosłowacja). Zostawiając na chwile sprawy polityczne, na Śląsku Cieszyńskim zdecydowana większość chrześcijan była wyznania luterańskiego. Prowincje słusznie podzielono na 2 części względem lini etnicznej jednak tak Polsce jak i Czechosłowacji nie pasował ten podział terenu. Dlatego zaczynają się walki. Polskie odziały nie były wstanie dorównać przytłaczającej liczbie przeciwnika i odniosą klęske. Etap walk kończy bitwia pod Skoczowem 4 lutego 1919 r. Następnym pojawia się nowe wyjście plebiscyt, jednak szybko upada z winu obydwu stron. Do gry wkracza Rada Ambasadorów, która staje się pewnego roczaju "sądem arbitrażowym". Wyznacza ona konkretną granice przyznająć Polsce 44% terenu, a Czechosłowacji 56%. Nasza ukochana ojczyzna wie, że nie może się teraz sprzeciwić bo jest na to za słaba dlatego nie protestuje krzcząc Liberum Veto!. Warto tu zaznaczyć, że po stronie czechosłowackiej zostaje duża ilość polaków około 140tys. Zamieszkują oni tereny Zaolzia.
Chwile się zastanówmy czy to, że teraz w Anglii mieszka 1mln+ polaków daje nam prawo do agresjii na nich?
Wracając do tematu. Mija pare lat. W dniach 29 września – 30 września 1938 roku dochodzi do jednej z najgłupszych
decyzji w dziejach świata (układ monachijski). Dochodzi do rozbioru Czechosłowacji, mowa tu o tzw. Sudetendeutsche.
około 42% całego potęciału gospodarczego kraju!! przechodzi w ręce Hitlera. To tak jakby kazano oddać na rzecz Francji zagłębie Rury (ciekawe czy by się zgodzili). Jednak cała konferencja nie poszła na marne, ustalono że wkrótce ma zostać zwołana nowa konferencja do rozstrzygnięcia sporu "Cieszyńskiego". Dlaczego Polska taka demokratyczna i dobra boi się tak nowej konferencji? Czyżby była taka możliwość, że Polska nie mając żadnych praw, utraciłaby raz na zawsze możliwość odzyskania "Zaolzia"?
Mniejsza o to, wniosku możecie sami wyciągnąć.
Polska jest gotowa do pogwałcenia umowy międzynarodowej zawartej z Czechosłowacją i na bezprawny atak na jej terytorium. Czechosłowacja nie będąc wstanie walczyć militarnie o swoje prawa (z Polską i Niemcami). Poddaje się lecz nie akceptuje tego stanu rzeczy, nie zgadza się na zajęcie Zaolzia jak i Sudet. Warto tu powiedzieć, że do porozumienia w spawie Śląska Cieszyńskiego dopiero dochodzi w 1958 i przy okazji cóż za niespodzianka, Zaolzie w granicach Czechosłowacji ooo.

Podsumowując Polska dopuściła się pogwałcenia umów międzynarodowych atakując wraz z nazistkowskimi niemcami na tereny czechsłowacji. Allianci byli w szoku zapewne myśląc, że to początek nowego potężnego sojuszu obu agresorów. Nic więc dziwnego, że Francja nie spieszyła się z pomocą atakowanej Polsce 1 września (nie wspominam o WLK.Brytani nawet). Jeżeli czynikiem podziału politycznego na świecie mają być granice etniczne to świetnie dla nas. Mamy nowe kolonie (wyspy brytyskie), wkrótce może i Niemcy staną się naszym łupem. Chyba, że owym motywatorem ma być "siła". To odwołajmy się do Main Camp Hitlera "Tylko silni przetrwają, reszta nie ma prawa żyć". Polska- silna atakuje słabą Czechosłowacje i gdzie tu sprawiedliwość? Gdzie ten wspaniały sprawiedliwy, dobry i miłosierny naród bo jakoś go nie widzę....!

Polecam ksiązki:
Praca zbiorowa "Zaolzie.Polsko - Czeski spór o Śląsk Cieszyński"
Czaplińsk i Żerelik "Historia Śląska"



Temat: [pr] Piotrków czarną plamą na mapie komunikacji miejskiej


A czy ja sie znam na sieci lubelskiej? Faktem jest, ze wiekszosc miejsc na
jakiejkolwiek sieci ma mozliwosc objazdu, ominiecia, lub przekierowania
pojazdow by utrzymac plynnosc ruchu.


popatrz na mape lubelskiej sieci trolejbusowej to sie przekonasz, ze
nie ma tam praktycznie w ogole mozliwosci objazdu


...a rychlo sie okaze, ze w Lublinie najszybszy jest bus :)


W niektorych dzielnicach zapewne tak


I wszystko dzieki zbawiennemu dzialaniu busow :)


Mysle ze glownie dzieki trzypasmowym ulicom Solidarnosci, Tysiaclecia,
Witosa i Unii Lubelskiej. NO i dzieki temu ze nie ma duzej rzeki i
peryferyjnemu polozeniu linii kolejowych.


Jakos wszystkie przedsiebiorstwa przewozowe maja problemy ze znalezieniem
kierowcow (oczywiscie busiarze pewnie nie maja :P), Ty je chcesz tylko
powiekszyc.


U busiarza kierowcy chetniej pracuja, bo busa wygodnie sie prowadzi


...a jesli tramwajem nie dojedzie sie 2x szybciej niz busem, to tramwaj nie ma
sensu...]


no nie ma moim zdaniem. Wywalanie milionow zeby przyspieszysc podroz o
kilka minut jest absurdem.

< ROTFL nr 3652...

Nie ROTFL tylko fakt.


Jaaaasne ze rzadkie...


No a w ktorych miastach w Polsce mniejszych od Lublina proponowalbys
budowe sieci tramwajowych?


Ale w poprzedniej naszej wesolej dyskusyjce mowiles, ze to w Lublinie kazda
rodzina ma po 2 Peugeoty i 2 Renowki i co?


W Lublinie jest przecietnie 1,5 samochodu na rodzine, tak ze do
standardow francuskich i ogolnie zachodnioeuropejskich daleko.

< Jakos w Lublinie nie ma sensu


tramwaju budowac...


No bo nie ma, przynajmniej przy obecnych korkach.
Budowa sensownej sieci tramwajowej ( czyli ok. 100 km) kosztowalaby
zapewne z miliard zlotych, kolejne pol miliarda trzebaby wydac na
kupno taboru i budowe zajezdni, wiaduktow itp. itd.
Czyli wywalac poltora miliarda zeby zmniejszyc czas podrozy z
peryferyjnych dzielnic do centrum o 5 minut? Absurd.
Gdyby w Lublinie byly potworne korki i jechalo sie godzine z Weglina
czy Abramowic do centrum a tramwaj skrocilby ten czas np. do 20 minut
to moznaby nad tym tramwajem myslec. Ale obecnie jak jedzie sie 25
minut a tramwaj skrocilby czas dojazdu do 20 minut to jest absurd.


Ale Lublin to Ziemia Obiecana i tam obowiazuja inne prawa fizyki i nie tylko :D


jw


Przeciez byles w Poznaniu, mogles sam stwierdzic :D


no az tyle czasu nie mialem zeby cale miasto objechac


Jesli istnieja odpowiednie potoki pasazerskie, to czemu nie?


No wlasnie moim zdaniem w Lublinie i Piotrkowie takich potokow nie ma.
I ciezko mi znalezc takie potoki w innych maistach w POlsce mniejszych
od Lublina

< Wyliczanka miast


z bylego DDRu miala sluzyc argumentacji, ze zamykanie sieci tramwajowych na
czesc dnia powoduje, ze przestaja sie one oplacac calkowicie...


No jezeli sie te sieci tramwajowe nie oplacaja, to po co je trzymac?
Zostawic 1-2 tramwaje zeby wozily turystow i dzieci a reszte sprzedac
i za uzyskana kase polatac troche dziur w jezdniach.


Ktorzy NA PEWNO by pozwolili na to, by tenze tabor stal bezczynnie przez pol
dnia...


to juz ich sprawa


Podszkol sie aby z ekonomii troche...


no wlasnie cie szkole

pozdrawiam aron





Temat: Wyznanie

[...]


Znakomicie Ci wychodzi tłumaczenie.


Bardzo serdecznie dziękuję ;)


Podobnie jak rozrzucone wraz z dedykacjami po sztambuchach
drobne walce świadczą raczej o pianistycznych kompetencjach
właścicielek sztambuchów, niż o możliwościach Chopina.


Zastrzeliłeś mnie ;( Jest taki walc, opus 64 numer 2, który ja
straszliwie lubię i nawet trochę umiem. I taki nokturn, opus 48 numer
1, który uwielbiam słuchać, próbowałem się nauczyć, ale od pewnego
momentu (takie arpeggia) jest po prostu dla mnie za trudny. Gram tylko
amatorsko, w domu i nie mam porządnej szkoły. I oba te utwory są,
zdaje się, zadedykowane jakimś paniom. Teraz siedzę i myślę, co zrobić
z pianinem...

[...]


Czort wie. Dużo mogłaby wyjaśnić życiorys Puszkin oraz data powstania
tego lub owego i tekstu.


Racja, święta racja. Data jest znacząca - 1831.


Dla mnie obraz rzeki (narodów) zasilających morze (rosję), które bez
tego
wyschnie (?). Jest niezwykle nieprzyjemny i dwuznaczny. I nie mam
ochoty
być wchłaniany ani nie mam ochoty zasilać takiego pochłaniacza.


Obawiam się, niestety, że taka alternatywa może być w naszym wypadku
właściwa. Czyli "terium non datur". Wraz z rozwojem technologii
(zwłaszcza możliwościami transportu wojska i malejącym czasem
potrzebnym na atak) maksymalna wielkość imperium będzie rosnąć. Że np.
jeśli coś było kiedyś już za duże do centralnego rządzenia (jak Rzym),
to teraz można by skutecznie rządzić imperium dużo większym, dzięki
nowoczesnej technologii. Mapa polityczna jest anachronizmem. Stan
prawny, moim zdaniem, nie nadąża za stanem faktycznym. Precyzyjniej
byłoby powiedzieć, że różne ośrodki władzy mają jednocześnie coś do
powiedzenia w każdym punkcie kuli ziemskiej, tylko ich wpływ jest
niejednakowy i dynamicznie się zmienia. Trochę pokraczne zdanie,
przepraszam.


Wątpię, aby w tekście znalazły się wyraźniejsze sygnały, że Podmiot
Liryczny
dystansuje się od roli Propagandzisty Lirycznego. Może warto żeby ktoś
kompetentny
spróbował poszukać jakiegoś zaszyfrowanego znaku i udowodnił,
że zna język rosyjski lepiej niż carscy urzędnicy. :-) Ale chyba marny
trud.


Ja myślę, że pisał szczerze. I że jest ta informacja, tylko nie jest
ukryta. "Nienawiditie wy nas". Wiersz podobno jest dedykowany pewnym
panom z francuskiej Izby Deputatów, którzy zdaje się bronili nas
(słownie), ale wcale nie dlatego, że tak im zależało na naszej
wolności, tylko chcieli wykorzystać sytuację w swoim interesie. Przede
wszystkim - użyć nas jako moralnego bata na Rosję. Stąd zapewne aluzja
do Napoleona. Zapewne Francja jako antagonistka Habsburgów i była
sojuszniczka Szwecji (chociaż kraj katolicki) widziała się zagrożoną
rosnącą potęgą Rosji, która przecież pozycję Szwecji osłabiła. Zabawna
pomyłka, bo okazało się, że po jakimś czasie karty będą rozdawać
Niemcy, nie Austria i nie Rosja ;)


że był ciekawszym poetą niż adoratorem młódek i urzędników.


Ach, dobry poeta też może być moralnie nieciekawym człowiekiem.
Puszkin niechybnie był adoratorem młodek (cóż to zresztą za zarzut,
młódki są prześliczne !). Gdzie trzeba podlizywał się urzędnikom, no
ale jak na carską Rosję był wybitnie buntowniczy (polemiki z cenzurą,
nawet na cara jest wiersz, że opowiada bajki). Poza tym - to nie jest
cała prawda o Puszkinie. Poetą był fantastycznym. (Gombrowicz mi się
ukłonił). Może lepiej - mnie się wiersze Puszkina strasznie podobają.

[...]


No nie wiem. Pocieszałem, jak umiałem. :-)
Dzięki.


Dziękuję jeszcze raz. Może zasugeruj, co byś chciał widzieć w
tłumaczeniu, nie obiecuję, ale mogę spróbować.

Pozdrawiam,
Paweł Biernacki





Temat: TPSA!!!!



[...]
| zdziwisz sie ze tak, wspomne chociazby o filmach s.p. kieslowskiego...

Kieslowski to kino francuskie.


OK, Wajda. (przewidywana odpowiedź slawomira: "Wajda to kino Żydowskie"...:)


"Trzy kolory" to chyba nie od polskiej flagi, prawda?
Zanussi to kino niemieckie.


Przepraszam, włoskie. Nigdy nie słyszałeś o pralkach Zanussi?:)


[...]
| tak? to powiedz mi ile lat sobie liczy USA ponad 1000 tak jak chociazby
| Polska?
| czy gdzies w USA masz zamki z 14 wieku?


Spoko. W Hollywood.


| czy tamtejsze miasta maja swoj
| niepowtarzalny charakter jak Salzburg, Wieden, Paryz czy chociazby Gdansk
| i Krakow?

A co maja zabytki do kultury narodu?


Tyle, co jego historia do jego kultury. I tu tkwi sendo twojej arogancji. Nie masz
historii - nie masz kultury. Na czym opiera się _twoje_ istnienie? Na mocy Coca-Coli
i CNN?


Zabytki sa martwe


Zabytki są (prawie) wieczne.


kultura to zycie.


Dokładnie. Idziesz i patrzysz na zabytki, które wciąż żyją - pod warunkiem, że masz
wyobraźnie. W Polsce nie trudno o człowieka z wyobraźnią.


Kultura to zywa sztuka.


Pudło. Znacznie bardziej skomplikowany temat.


| Ty oczywiscei zadnych danych nie znasz tylko tak popisujesz sie typowo
| polska znajomoscia swiata tzn. majaca zrodlo w prasie. I to stojacej na
| bardzo slabym poziomie.

| jasne. bo w polsce nie ma samolotow, samochodow i pociagow, i nie mozna
| podrozowac, prawda? ehhhhh.......

Od ilu lat juz mozna? od 10 ???:)


Tak. Od dziesięciu. A moi rodzice w 1980 roku, jak pojechali do Rosji, Mongolii,
Korei, Japonii, Hong-Kongu, Afganistanu, Pakistanu, Turcji... itd., to uciekali z
plecakami przez czeską granicę. I już do Polski nie mogli wrócić w ogóle:). A do
Francji? To chyba pod lokomotywą pojechali. Nie mówiąc już o Wenezueli, Kanadzie,
USA... Jak tam jechali, to musieli sobie kanał pod Odrą wykopać :)))) (BTW Odra to
rzeka graniczna pomiędzy Polską a Niemcami - granica zachodnia, tam po lewej stronie
mapy)


[...]
BTW Kultura to co sie dzieje tu i teraz.
To nie zabytki i ruiny to ludzie, zywa sztuka.


Nie mam wątpliwości, że tak sądzisz. Bez dwóch zdań. Przecież wystarczy poczytać.


| Zal mi ciebie tak bardzo chielibyscie byc europejczykami


A kim jesteśmy? Chińczykami? Nawet tego nie wiesz?


[...]


ttt





Temat: Nowe oporządzenie piechoty WP
Z manierkami nie podejmowalbym az tak pochopnych i szybkich decyzji wykluczajacych. Camelbak na plecach - to (plusy!!!) 3 kilogramy dobrze rozlozonego ciezaru i szybka dostepnosc do wody - jest niezastapiony w dzialaniach patrolowych. Minusy - wrazliwosc konstrukcji na uszkodzenie (przebicie), bardziej skomplikowane powtorne napelnienie ze zrodel naturalnych (strumien, rzeka, jezioro) - no chyba ze ktos lubi totalnie przemoczone plecy! Manierka - plusy (standardowa amerykanska manierka) - mozliwosc podpiecia pod maske pgaz, odpornosc na uszkodzenia mechaniczne, latwosc napelnienia z naturalnych zrodel. Wady - mala pojemnosc, jednostonnie zawieszony ciezar.
Jest jednak jeden aspekt, ktory powoduje ze manierka nie zostanie nigdy wyparta z wyposazenia. Zolnierz to tez czlowiek - jesc musi, a i czasami sam przygotowac sobie male cos niecos (zrobic goracy napoj, przygotowac goracy posilek). Wtedy niezastapiony jest metalowy kubek i manierka - z ktorej o wiele szybiej mozna kubek napelnic, niz wyciskajac wode z camela.
Czarne lamowki - hmm... moj stary artykul dla Raportu stanal mi przed oczami!!!
Pierwszym problemem jest: czy do oporzadzenia stosowac kamuflaz, czy lepiej jest zastosowac uniwersalny zielony, czy bezowy kolor calosci - wraz z zielonymi lub bezowymi dodatkami. Mimo wszystko jednolicie zielony kolor jest bardziej niewidoczny w warunkach ograniczonej widocznosci (wieczorem, podczas ksiezycowej nocy) niz kamuflaz z jasnymi plamami.
Jak powinno wygladac oporzadzenie piechoty:
1. Dwie uniweralne bazy
a. w formie modulowego pasa piersiowego (chest riga) - dla: kierowcow, obslugi sprzetu ciezkiego - gdzie wymagane jest zminimalizowanie czesci plecowej (Kangur - wkrotce zobaczysz naocznie )
b. w formie modulowej kamizelki oporzadzeniowej dla zolnierzy pierwszej linii, z dwoma wielkimi kieszeniami wewnetrznymi (dokumenty, rozkazy, mapy) i wewnetrzna kabura do broni pomocniczej - krotkiej lub pistoletu sygnalowego.
2. Zestaw kieszeni:
a. Podwojne ladownice do Beryla w liczbie czterech sztuk.
b. Dwie ladownice na 100nb skrzynki do PK
c. szesc pojedynczych ladownic na magazynki do SWD, Sako TRG 22 (sami odpowiedzcie sobie dlaczego pojedyncze)
d. cztery podwojne ladownice na granaty do Pallada.
e. dwie pojedyncze ladownice na granaty obronne,
f. ladownica na granat dymny
g. dwie sredniej wielkosci kieszenie uzytkowe z mozliwoscia mocowania mniejszych elementow ekwipunku (z tasmami modulowymi na niej) z zamkiem bryzgoszczelnym - mieszczace monookular noktowizyjny, manierke lub racje zywnosciowa - wewnatrz podszyta 3mm gabka.
h. trzy podwojne ladownice na magazynki do PM.
i. dwie male kieszenie na opatrunek osobisty - mieszczace rowniez farby maskujace, srodki do odkazania wody, swiatlo stroboskopowe, busole i wiele innych drobnych przedmiotow.
j. zespolowa apteczka druzyny - wymiarow podobnych do kieszeni uzytkowej.
k. 30 litrow zasobnik (moim wzorem jest zasobnik desantowy Armii Francuskiej i nasz stary wycofany juz zasobnik desantowy. Z kilkoma zmianami - wewnetrzna kieszen na pecherz, wewnetrzne pasy sciagajace radiostacje, zewnetrzna mozliwosc dolaczenia kieszeni z kamizelki i dodatkowo mozliwosc powiekszenia powierzni - komin i dolaczane na zamkach dwie kieszenie boczne.
Wedlug mnie to raczej wszystko - nie bede rozpuszczal wodzy fantazji typu nowy pokrowiec udowy na maske pgaz - mogacy sluzyc jako duzy dump pouch, dwie rozwijane kieszonki na odzyskanie magazynkow, pas instruktorski zamiast ogolnowojskowego.

Powered by MyScript